Jak rozpoznać sepsę? Czy można jej uniknąć?

Jak rozpoznać sepsę? Czy można jej uniknąć?

- Zdrowie
Fot. pixabay.com

Większość Polaków (71 proc.) nie wie, jakie są objawy sepsy, ani w jaki sposób można jej zapobiec (69 proc.) – wynika z badań przeprowadzonych przez SW Research. Tymczasem w skutecznej walce z sepsą decydujące znaczenie ma jej szybkie rozpoznanie.

Dotyczy to zwłaszcza sepsy meningokokowej, która jest najgroźniejsza i najczęściej dotyka najmłodszych dzieci.

Co to jest sepsa?

Sepsa nie jest chorobą, lecz zespołem objawów rozwijających się wskutek nadmiernej reakcji układu odpornościowego na zakażenie. Stanowi bezpośrednie zagrożenie życia, ponieważ w jej przebiegu dochodzi do niewydolności wielu kluczowych narządów, takich jak nerki, wątroba, serce i płuca. Co roku w Polsce notuje się co najmniej 50 tys. przypadków sepsy, na świecie 47-50 mln przypadków, a 11 mln osób z jej powodu umiera. Osoby, którym udaje się przeżyć, do końca życia zmagają się z poważnymi skutkami zdrowotnymi.

Jednym z najskuteczniejszych sposobów profilaktyki sepsy są szczepienia chroniące przed groźnymi drobnoustrojami, które ją wywołują. Za rozwój sepsy nabytej poza szpitalem odpowiada niewielka liczba gatunków bakterii o dużej zjadliwości: meningokoki, pneumokoki, pałeczki hemofilne typu B i paciorkowce ropne. Sepsa pozaszpitalna dotyczy zwykle dzieci, młodzieży i ludzi młodych, często bez jasno określonych czynników ryzyka.

 – Sepsa u dzieci ma taką samą częstość występowania, chorobowość i śmiertelność jak w populacji dorosłych, co potwierdzają międzynarodowe badania. Nie jest często spotykana, ale jest na tyle groźna dla zdrowia i życia, że jeśli można jej zapobiec, to bezwzględnie należy to robić. Dlatego prowadzimy działania edukacyjne promujące profilaktykę sepsy, w tym szczepienia – mówi dr n. o zdrow. Dorota Kleszczewska, prezes Fundacji Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie.

Potrzeba edukacji, bo nasz wiedza jest błędna lub niepełna

Łukasz Durajski, przewodniczący Zespołu ds. Szczepień Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie, autor bloga DoktorekRadzi.pl, zwraca uwagę na ogromną potrzebę edukacji, ponieważ – jak wynika z wielu badań – wiedza na temat wczesnego wykrywania objawów sepsy i możliwości jej zapobiegania jest w polskim społeczeństwie szczątkowa. – Dotyczy to zarówno całego społeczeństwa, jak i matek niemowląt, choć one na szczęście są bardziej świadome. Ale to właśnie młode matki tej wiedzy potrzebują najbardziej, ponieważ dzieci do 1. roku życia z powodu niedojrzałości układu odpornościowego są w grupie największego ryzyka rozwoju sepsy, zwłaszcza tej najgroźniejszej, meningokokowej – podkreśla.

Jak wynika z badań opinii przeprowadzonych w sierpniu na zlecenie Fundacji IMiD przez SW Research na reprezentatywnej próbie 1043 Polaków, zaledwie co trzecia osoba (29 proc.) deklaruje, że wie, jak rozpoznać sepsę. Podobny odsetek (31 proc.) przyznaje, że wie, jak jej uniknąć, a tylko co czwarta osoba (23 proc.) ma wiedzę, które drobnoustroje najczęściej ją wywołują.

Większą wiedzę na temat sepsy mają matki niemowląt (dzieci poniżej 1. roku życia). Odsetek tych, które deklarują, że znają objawy sepsy, jest dwa razy wyższy niż w całym społeczeństwie (60 proc.). Równie dużą różnicę na korzyść matek widać w przypadku odpowiedzi na pytanie o drobnoustroje wywołujące sepsę (43 proc. twierdzi, że ma wiedzę na ten temat). Tylko nieco więcej mam (46 proc.) przyznaje, że wie, jak jej uniknąć.

Dla rozpoznania sepsy ważne jest zidentyfikowanie objawów ostrzegawczych, wymagających natychmiastowej reakcji. Są to: gorączka, dreszcze, poczucie zimna; szybki oddech, duszność; ból i złe samopoczucie; spocona skóra, wysypka nie znikająca po ucisku; pogorszenie kontaktu z otoczeniem, dezorientacja; szybkie bicie serca.

Jednak deklarowana wiedza często jest niepełna lub błędna. Tylko połowa tych, którzy deklarowali znajomość objawów sepsy, wskazała je poprawnie (42 proc. w obu grupach). Z kolei szczepienia jako najbardziej skuteczny sposób ochrony przed sepsą prawidłowo wybrało zaledwie 18 proc. Polaków oraz 40 proc. matek, podczas gdy 60 proc. mam za bardziej skuteczne uznało takie sposoby jak częste mycie rąk, dbanie o odporność organizmu, np. poprzez odpowiednią dietę, czy unikanie przebywania w dużych skupiskach. Za to znakomita większość w obu grupach bezbłędnie wskazała bakterie, np. meningokoki, jako te drobnoustroje, które najczęściej wywołują sepsę.

Łatwiej jej uniknąć niż w porę rozpoznać

Sepsa meningokokowa jest jedną z najgroźniejszych, ponieważ na początku jej objawy są mało charakterystyczne (przypominają przeziębienie lub grypę), a ma błyskawiczny przebieg (do rozwoju stanu zagrażającego życiu może dojść zaledwie w 24 godziny) i wysoką śmiertelność (umiera nawet 1 na 5 chorych, drugie tyle zostaje okaleczonych).

– Szybkie rozpoznanie i wdrożenie kompleksowego leczenia w przypadku sepsy meningokokowej jest kluczowe. Niestety, dużo zależy od okoliczności i czynnika ludzkiego. W praktyce pacjenci są hospitalizowani średnio po 19 godzinach trwania choroby. A w przypadku meningokoków łatwe rozpoznanie to na ogół spóźnione rozpoznanie – tłumaczy prof. Leszek Szenborn, kierownik Katedry i Kliniki Pediatrii i Chorób Infekcyjnych Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. – Sepsy meningokokowej łatwiej uniknąć, niż w porę rozpoznać i uzyskać optymalny efekt leczenia. A najlepszym sposobem prewencji są szczepienia – podkreśla ekspert.

W Polsce w pierwszej kolejności zaleca się szczepienia przeciw meningokokom typu B, które wywołują najwięcej przypadków inwazyjnej choroby meningokokowej (występuje pod postacią sepsy i/lub zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych), zarówno w całym społeczeństwie, jak i wśród dzieci do 2. roku życia (odpowiednio 66 proc. i 75 proc.)

Sepsę z zapaleniem opon mózgowo-rdzeniowych, wywołaną przez meningokoki typu B, w wieku niepełna 3 lat przeszedł syn Małgorzaty Lasoty. – Po chorobie Miłosz przestał mówić, przestał zgłaszać potrzeby fizjologiczne, jak się później okazało, stracił słuch – relacjonuje jego mama. Nigdy wcześniej nie słyszała o istnieniu meningokoków, a lekarz w przychodni pierwsze objawy rozpoznał jako trzydniówkę i odesłał ją z dzieckiem do domu. – Przy wypisie ze szpitala zostaliśmy z mężem poinformowani, że przejście tej choroby nie daje na nią odporności. Nie chcemy drugi raz tego przechodzić, dlatego zarówno Miłosza, jak i młodszą córkę zaszczepiliśmy przeciwko meningokokom typu B –  tłumaczy pani Małgorzata.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj również

Przetwory owocowo-warzywne – moda czy konieczność?

Wprawdzie są stałym elementem diety Polaków, ale ich