Choroby krwi nie mogą czekać na koniec pandemii!

Choroby krwi nie mogą czekać na koniec pandemii!

W dobie pandemii SARS-CoV-2 robimy, co trzeba, aby zapewnić pacjentom możliwie najlepsze warunki leczenia, choć nie jest to wcale łatwe – mówią zgodnie hematolodzy. I apelują do chorych na nowotwory krwi, żeby nie rezygnowali z leczenia w obawie przed zakażeniem.

Jak podkreśla prof. Grzegorz Basak, kierownik Katedry i Kliniki Hematologii, Onkologii i Chorób Wewnętrznych Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, na tle wszystkich chorób nowotworowych schorzenia hematologiczne są specyficzne. Ich specyfika przekłada się z kolei na sytuację pacjentów z nowotworami układu krwiotwórczego.

Pacjenci z przewlekłą białaczką limfocytową czy szpiczakiem plazmocytowym różnią się od pacjentów z większością nowotworów litych. Mają znacznie głębsze zaburzenia odporności – zarówno komórkowej, wrodzonej, jak i nabytej. Jest to związane przede wszystkim z samą jednostką chorobową. Choroby układu krwiotwórczego z zasady doprowadzają do upośledzenia działania układu immunologicznego. Najprościej mówiąc, zwykle komórek odpowiedzialnych za prawidłowe funkcjonowanie układu odpornościowego – neutrocytów i limfocytów – jest po prostu mniej w organizmie. Oznacza to, że podatność na różnego rodzaju infekcje w przypadku pacjentów hematoonkologicznych jest większa w stosunku do populacji ogólnej czy innych grup pacjentów – wyjaśnia prof. Grzegorz Basak.

Organizm bezbronny wobec wirusa

Zdaniem prof. Grzegorza Basaka koronawirus to ogromne wyzwanie dla układu odpornościowego dla każdego pacjenta, a w szczególności dla pacjentów hematoonkologicznych. Dlaczego?

W przypadku COVID-19 zachodzi ryzyko zakażenia wirusem, z którym organizm nigdy wcześniej nie miał do czynienia. Oznacza to, że nie wykształcił naturalnych mechanizmów obronnych przed tym konkretnym wirusem. Takie mechanizmy mogą się wykształcić po pewnym czasie od bezobjawowego przebycia zakażenia, ale proces ten może trwać nawet do kilku tygodni – tłumaczy prof. Grzegorz Basak.

Eksperci prognozują, że zakażenie koronawirusem SARS-CoV-2 w przypadku pacjentów hematoonkologicznych może trwać znacznie dłużej niż u innych grup zakażonych. Choremu może być także trudniej wyleczyć się z infekcji.

„Covidowa” izba przyjęć dla pacjentów hematoonkologicznych

Niektóre objawy schorzeń hematologicznych i infekcji koronawirusem są bardzo podobne, co może dodatkowo zaniepokoić pacjentów. Jednym z takich objawów jest gorączka – jeden ze standardowych symtomów choroby hematoonkologicznej. – Prawie każdy z naszych pacjentów jej doświadcza, podobnie jak zapalenia płuc i innych objawów, które towarzyszą także zakażeniu koronawirusem. I chociaż zakażenie COVID-19 potwierdzi się u mniejszej części pacjentów, to niemal wszyscy ze względu na niejednoznaczne objawy mogą czuć się zaniepokojeni – potwierdza prof. Basak.

Dlatego ze względów epidemicznych każdy pacjent hematoonkologiczny traktowany jest jako potencjalnie zakażony koronawirusem i musi być poddany procedurom diagnostycznym w tym kierunku. Dopiero gdy test na obecność koronawirusa SARS-CoV-2 da wynik ujemny, lekarze mogą się nim zająć.

W Narodowym Instytucie Onkologii w Gliwicach badanie wykrywające SARS-CoV-2 przechodzi każdy pacjent, który ma zostać przyjęty do Kliniki Transplantacji Szpiku i Onkohematologii. Zgodnie z obowiązującą procedurą, po zgłoszeniu się przez niego rano do szpitala w przeznaczonym specjalnie do tego celu pomieszczeniu pobierany jest od niego wymaz, który jest transportowany do działającego w NIO laboratorium COVID. Wynik znany jest już po kilku godzinach.

Przed epidemią każdy pacjent zgłaszał się na szpitalną izbę przyjęć albo dzwonił do lekarza prowadzącego, a ten wpisywał go do harmonogramu przyjęcia na oddział. W dobie epidemii w szpitalach powstały „covidowe” izby przyjęć, do których przekierowywani są pacjenci z podejrzeniem koronawirusa. Tam od pacjenta pobierany jest wymaz do badań. Na specjalnym oddziale pacjent czeka na wynik testu.

Nie wolno przerywać terapii!

Do Fundacji OnkoCafe – Razem Lepiej zgłasza się wielu pacjentów, którzy mają wątpliwości, czy w związku z obecną sytuacją epidemiologiczną i zaleceniami pozostawania w domu byłoby dla nich lepiej przerwać terapię, czy ją kontynuować, narażając się tym samym na ryzyko zakażenia COVID-19. – Inni pytają, gdzie mogą zgłosić się na badania i leczenie, skoro w ich ośrodku prowadzącym wprowadzono ograniczenia? Podobnych pytań jest więcej, a odpowiedzi nie zawsze okazują się jednoznaczne – mówi Anna Kupiecka, prezes Fundacji OnkoCafe.

Prof. Grzegorz Basak potwierdza: pacjenci hematoonkologiczni znaleźli się obecnie w trudnej sytuacji. Bo w czasie epidemii priorytetem ochrony zdrowia jest przeciwdziałanie rozprzestrzenianiu się wirusa i walka z zakażeniem, a to pociąga za sobą zmiany diagnostyce i leczeniu chorych na nowotwory.

Można sobie wyobrazić sytuację, że w niektórych przypadkach pacjentowi hematoonkologicznemu powinno się podać terapię, na przykład antybiotyk, już na etapie oczekiwania na wynik testu COVID-19. W praktyce jednak może to być trudne. Na oddziałach „covidowych” niekoniecznie pracuje personel wyspecjalizowany w hematologii. Proces diagnostyki i leczenia przyczyny, która doprowadziła do wystąpienia gorączki u pacjenta, może być znacznie wydłużony. To sytuacja potencjalnie groźna dla życia i zdrowia chorych, jednak nie ma rady: w aktualnej sytuacji jedyne, co można zrobić, to postarać się spokojnie i jak najsprawniej przejść przez kolejne etapy zmienionej ścieżki w placówkach ochrony zdrowia – mówi prof. Grzegorz Basak.

Eksperci są jednak zgodni: kiedy zajdzie konieczność leczenia szpitalnego, nie warto z niego rezygnować. Leczenie białaczki czy chłoniaka nie może czekać! Zwłoka lub nieregularność w prowadzonej terapii może okazać się tragiczna w skutkach – może prowadzić m.in. do oporności na leczenie. W placówkach ochrony zdrowia wdrożono specjalne procedury bezpieczeństwa, warto im zaufać i zadbać o kontynuację podstawowej terapii. Ryzyko zakażenia się koronawirusem jest niewspółmiernie mniejsze do zagrożenia spowodowanego nieoptymalnym leczeniem choroby nowotworowej.

Czasem wystarczy teleporada

Z jednej strony izolacja chroni pacjentów hematoonkologicznych przed zakażeniem, z drugiej jednak, ze względu na specyfikę ich schorzenia, wymagają oni częstych badań i konsultacji, a ich dostępność okazuje się poważnie ograniczona.

Konsultując naszych pacjentów, rozważamy, czy lepiej chwilowo odłożyć badania, czy też, jeśli powinny zostać wykonane pilnie, wykonać je w lokalnym laboratorium, w którym istnieje możliwość umówienia się na konkretną godzinę. Chodzi o zminimalizowanie kontaktu z innymi osobami. Jeśli chodzi o porady, zachęcamy naszych pacjentów do korzystania z możliwości telekonsultacji ze swoim hematologiem. Chociaż przez wiele lat realizacja teleporad stanowiła wyzwanie logistyczne i rozliczeniowe, to dziś okazało się, że sprawne telekonsultacje są w pełni możliwe do przeprowadzenia i nie stanowi większego kłopotu rozliczenie ich z NFZ – mówi prof. Grzegorz Basak.

Jak podkreślają eksperci, telekonsultacje mają duże znaczenie także dla stanu psychicznego pacjentów. Świadomość, że nie jest się samemu ze swoim schorzeniem, znaczy bardzo wiele.

Starszym pacjentom potrzebne jest wsparcie najbliższych

Współczesne rozwiązania technologiczne dają poczucie psychicznej bliskości. Chorzy powinni z nich korzystać, przede wszystkim z użyciem rozwiązań dających możliwość rozmów z przekazem wideo. Kontakt z innym człowiekiem to najlepsze lekarstwo na stres i przygnębienie. Kontakty prowadzone drogą elektroniczną mogą okazać się jednak wyzwaniem dla osób starszych. W takich przypadkach ważne jest wsparcie ze strony kogoś bliskiego, o co apelujemy w każdej prowadzonej przez naszą fundację kampanii. Pomoc bliskich, w tym młodszych członków rodziny, sprawia, że terapia przebiega dużo sprawniej i daje dużo lepsze efekty – mówi Adrianna Sobol, psychoonkolog i członek zarządu Fundacji OnkoCafe – Razem Lepiej.

W Klinice Hematologii, Onkologii i Chorób Wewnętrznych Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego WUM na czas epidemii uruchomiono specjalną infolinię. Jeden z lekarzy, oddelegowany do pracy w domu, zdalnie konsultuje pacjentów.

– Niezależnie od zaplanowanych telekonsultacji pacjenci przestraszeni i zagubieni w nowych realiach mogą poradzić się lekarza dzięki specjalnemu numerowi telefonu komórkowego. Chociaż nie zawsze lekarz będzie w stanie precyzyjnie odpowiedzieć na wszystkie pytania pacjenta, rozmowa i tak wniesie wiele wartości. Warto korzystać również z konsultacji z psychoonkologiem i wsparcia oferowanego przez organizacje pacjentów. Wzajemne wsparcie, wymiana myśli i informacji, są dla poczucia bezpieczeństwa i sprawczości pacjentów wprost nieocenione – uważa prof. Grzegorz Basak.

Eksperci zachęcają chorych do tego, aby za cel obrali sobie bycie szybszymi i sprytniejszymi od koronawirusa. Żeby starali się go przechytrzyć.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj również

Bezpłatna infolinia dla kobiet na zakręcie

W czwartek 24 września wystartuje bezpłatna infolinia dla