Chorzy na raka jelita grubego chcą być leczeni skuteczniej i dłużej żyć

Chorzy na raka jelita grubego chcą być leczeni skuteczniej i dłużej żyć

- Aktualności

Schemat leczenia farmakologicznego chorych na raka jelita grubego w Polsce jest nieskuteczny i niezgodny z międzynarodowymi standardami.

Od ponad trzech lat trwa dyskusja na temat jego zmiany, tak aby polscy pacjenci mieli taką samą szansę na przeżycie jak chorzy w innych krajach europejskich, gdzie średni odsetek pięcioletnich przeżyć wynosi ponad 49 proc. (w Polsce ok. 40 proc.), a we Francji nawet 52 proc.

Fundacja Wygrajmy Zdrowie i Polska Koalicja Pacjentów Onkologicznych we współpracy z autorytetami medycznymi i ekspertami z zakresu ochrony zdrowia opracowały raport „Sytuacja pacjenta z nowotworem jelita grubego w Polsce. Propozycje zmian”, którego wyniki przedstawiły podczas dzisiejszej konferencji prasowej w Warszawie.

Z raportu wynika, że polscy onkolodzy mają niewielkie pole manewru, jeśli chodzi o farmakoterapię. Mogą na szeroką skalę stosować u chorych jedynie cytostatyki, podawane w ramach programów chemioterapii wielolekowej według schematu FOLFIRI lub FOLFOX-4. Dostęp do trzech nowocześniejszych leków – bewacyzumabu, cetuksymabu i panitumumabu – zastrzeżony jest do wąskich wskazań, przez co może z nich korzystać niewielki odsetek pacjentów z zaawansowanym rakiem jelita grubego. Natomiast cztery kolejne leki – regorafenib, aflibercept, ramucyrumab i TAS-102 (triflurydyna/tripiracyl) w ogóle nie są refundowane.

Pacjenci, u których dochodzi do progresji nowotworu jelita grubego po leczeniu standardową chemioterapią (FOLFOX-4) pozbawieni są jakiejkolwiek innej opcji terapeutycznej w drugiej i kolejnych liniach leczenia. Rozpoczynają leczenie, którego nie mogą kontynuować w ramach świadczeń gwarantowanych (finansowanych ze środków publicznych).

Na tym nie koniec absurdów. W ramach programu lekowego można obecnie stosować przeciwciała anty-EGFR (panitumumab, cetuksymab) wyłącznie w trzeciej linii leczenia, podczas gdy dane z badań klinicznych wskazują na wysoką skuteczność tych preparatów w przypadku stosowania ich bezpośrednio po rozpoznaniu choroby, a więc w pierwszej linii leczenia. I takie są zalecenia międzynarodowe, które w Polsce ze względów finansowych nie są przestrzegane.

Z kolei bewacyzumab – jedyny dostępny w Polsce lek o działaniu antyangiogennym, może być włączony dopiero w drugiej linii leczenia i jedynie u pacjentów po operacji chirurgicznego usunięcia ogniska pierwotnego i przy braku mutacji genów RAS, choć zgodnie z zaleceniami Europejskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej powinien być stosowany rutynowo w pierwszej linii leczenia.

Dlatego autorzy raportu rekomendują zwiększenie dostepności pacjentów z rakiem jelita grubego do skuteczniejszych terapii poprzez uaktualnienie programów lekowych zgodnie z międzynarodowymi standardami, przewidującymi cztery linie leczenia.

Nowe metody terapii wiążą się z długotrwałą kontrolą choroby przerzutowej, trwającej nawet kilka lat i mogą sprawić, że przerzutowy rak jelita grubego stanie się chorobą przewlekłą, tak jak cukrzyca czy nadciśnienie – przekonują autorzy raportu.

 

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj również

Wystarczy 5 minut, by zbadać sobie piersi

Co druga kobieta nie wykonuje raz w miesiącu