Coraz więcej zakażonych nowym wariantem omikronu. Czy jest się czego bać? (WYWIAD)

Coraz więcej zakażonych nowym wariantem omikronu. Czy jest się czego bać? (WYWIAD)

Wciąż nie mamy swoistego leku na chorobę wywoływaną przez SARS-CoV-2. Żeby dobrze przejść infekcję, trzeba dbać o ogólny stan zdrowia, leczyć choroby przewlekłe, kontrolować je, dobrze się odżywiać i ruszać. A kiedy przyjdzie covid, zrobić sobie test antygenowy i poddać się autoizolacji, jeśli okaże się pozytywny – mówi prof. Piotr Kuna*, z którym rozmawiamy o nowym wariancie choroby, którą wywołuje omikron.

Panie profesorze, co można powiedzieć o COVID-22, tegorocznej odmianie choroby wywoływanej przez wirusa SARS-CoV-2?

Jest inna, nieporównywalna. Po pierwsze, wiemy naprawdę dużo na temat tej choroby. Po drugie, mamy szczepionki. Jeśli ktoś zaszczepi się, ma ponad 95 proc. gwarancji, że nie rozwinie zapalenia płuc, nie umrze, nie trafi do szpitala. Mamy więc metody prewencji, z których możemy skorzystać w każdej chwili. Po trzecie, obecna postać wirusa – mówimy o wariancie omikron BA.5, a będą kolejne warianty, daje objawy takie jak przeziębienie lub grypa. W łagodniejszej postaci omikron zachowuje się jak przeziębienie, czyli u chorego pojawia się ból gardła, katar, kaszel. W cięższej postaci daje objawy jak grypa: bóle mięśni, gorączkę, dreszcze, kaszel, katar, ból gardła, osłabienie.

Inaczej jest, jeśli infekcja spowodowana wariantem omikron dotyka osób starszych, schorowanych, z wieloma chorobami przewlekłymi, źle leczonych, pacjentów z nowotworami, z osłabioną odpornością, z chorobami układu oddechowego. Niestety, u nich mogą wystąpić powikłania poinfekcyjne. Jednak powikłania poinfekcyjne, jakie są po covidzie, występują po każdej infekcji, po grypie też. To nic nowego.

Czy nie zaskakuje pana, że mamy wzrost zachorowań latem?

Zaskakuje. Jeśli teraz, w lipcu, w Europie mamy wysyp zachorowań na covid, a wydawało się, że jest to wirus bardziej sezonowy, jesienno-wiosenny. Widać, że zachowuje się inaczej. Zobaczymy, czy pik nastąpi w końcówce lipca i na początku sierpnia, a jak dzieci pójdą do szkół, będzie spokój. Może nawet byłoby dobrze, gdyby tak się stało, ale nie wiemy, jak sytuacja się rozwinie.

Czyli nie mamy powodu, by się bać, powinniśmy żyć normalnie?

Mam wielu pacjentów, którzy mają mnóstwo obaw i zadają podobne pytania. Podam przykład z życia, z ostatnich dni. Grupa kilkunastu przyjaciół wyjeżdża na urlop za granicę. Dziesięć osób nie stosuje się do żadnych zaleceń, nie nosi maseczek, nie trzyma dystansu, chodzi do restauracji, na dyskoteki. Dwie osoby noszą maseczki cały czas, używają płynu odkażającego, pilnują się na każdym kroku, unikają kontaktów z nieznanymi osobami. Wszyscy wracają do Polski i to te dwie osoby bardzo dbające o siebie zachorowały na covid!

To pokazuje, jak złudna i nieprawdziwa jest nadzieja, że jak będziemy za wszelką cenę unikać wirusa, nie zachorujemy. Otóż zachorować może każdy. Dlatego cały czas mówię, że każdy powinien się zaszczepić. Mamy bardzo dobre dowody na wysoką skuteczność i autentyczne bezpieczeństwo szczepionek w stosunku do ryzyka, jeśli chodzi o ciężki przebieg COVID-19.

Wciąż nie mamy swoistego leku na chorobę wywoływaną przez SARS-CoV-2. Żeby dobrze przejść infekcję, trzeba dbać o ogólny stan zdrowia, leczyć swoje choroby przewlekłe, kontrolować je, dobrze odżywiać się, ruszać się. A kiedy przyjdzie covid, zrobić sobie test antygenowy. Jeśli wynik będzie dodatni, poddać się autoizolacji, natychmiast zadzwonić do lekarza. Pić dużo płynów. Jedyny lek, który zapobiega dalszemu rozwojowi covid w razie infekcji i ma udowodnione naukowo działanie, to wziewny steryd budezonid. Można go podawać w nebulizacji.

Dlaczego w nebulizacji?

Bo to bardzo prosty sposób inhalowania leku. Małe dziecko, staruszek, osoba obłożnie chora będzie umiała to zrobić, wystarczy oddychać powstającym aerozolem. Jeśli ten lek zastosuje się od pierwszego dnia objawów, to według badań opublikowanych w czasopiśmie „Lancet”, mamy o 91 proc. mniejsze ryzyko, że choroba rozwinie się w postać ciężką.

Badania nad zastosowaniem budezonidu przeprowadzono na uniwersytecie w Oksfordzie. Dowiedziono, że podanie tego leku natychmiast po stwierdzeniu zakażenia SARS-CoV-2 redukuje ryzyko rozwoju zapalenia płuc o ponad 90 proc. Leczenie powinno trwać 15 dni. Badanie to zostało przerwane, bo dało tak doskonałe wyniki, że stwierdzono, iż niepodawanie tego leku jest błędem w sztuce i jest szkodliwe dla pacjenta. Tę metodę leczenia zaaprobowała nasza Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji.

A co z maseczkami? Na używanej zbyt długo maseczce dotykanej nieumytymi rękami, a wystarczy 30 minut noszenia, by stała się wilgotna, rozwijają się bakterie i grzyby. Kto w Polsce zmienia maskę co pół godziny, skoro nawet w bogatej Szwajcarii okazało się to problemem?

Podałem przykład 12 podróżników, który pokazuje, że w realnym życiu maseczki nie działają. Natomiast, oczywiście, że lekarze, pielęgniarki, jeśli w pracy stosują maski FP2, FP3, bardzo ściśle przylegające do twarzy, zmieniają je co dwie godziny, podkreślam – co dwie godziny – to zmniejszają one ryzyko zakażenia. Tylko kto zmienia maski tak często?

Układ oddechowy musi się wietrzyć! Żyją w nim biliony bakterii i wirusów. Jeśli go nie wentylujemy, dochodzi do deregulacji i gorszych rzeczy niż ryzyko zachorowania na covid. Musimy mieć tego świadomość. Poza tym od pewnego czasu nie nosimy maseczek i zachorowań na covid oraz zgonów jest mniej, więc prawda jest bardziej złożona, niż większości z nas się to wydaje.

Obecne statystyki nie pokazują ciężkich przebiegów COVID, OIOM-y raczej nie pękają w szwach, a co ciekawe, omikron atakuje w krajach o bardzo wysokim współczynniku wyszczepienia. Dziś już wiemy, że sześć miesięcy po szczepieniu odporność na zakażenie wirusem SARS-CoV-2 praktycznie znika. Najlepszą odporność na zachorowanie, rzędu 50 proc., mają osoby, które się zaszczepiły 3-4 razy i przechorowały COVID. Natomiast jeśli chodzi o odporność na ciężką postać, szczepionki mają ponad 90-procentową skuteczność.

Jeśli ktoś jest schorowany, starszy, każda infekcja może go rozłożyć. Z tego, co wiem, w statystykach covidowych raportowane są osoby, które trafiają na OIOM z powodu niewydolności oddechowej wywołanej różnymi chorobami, a przy okazji mają COVID-19. Nie jestem w stanie powiedzieć, na ile ta niewydolność jest swoista dla covid, a na ile jest to infekcyjne zaostrzenie choroby podstawowej.

Prof. Włodzimierz Gut, specjalista w zakresie mikrobiologii i wirusologii, prognozuje, że raczej nie będzie zgonów i hospitalizacji z powodu tej odmiany omikronu. Musimy jednak przyjąć do wiadomości, że ten wirus z nami zostanie. Szacuje się, że 90 proc. populacji zetknęło się z nim…

Covid stanie się taką samą infekcją, jak grypa i inne infekcje dróg oddechowych. One kierują się swoimi prawami, są inne niż np. infekcje przewodu pokarmowego. Covid najbardziej można porównać do grypy. Stanie się taki jak ona. Szczepienia będą chronić przed najcięższym przebiegiem choroby, ale nie wierzę, żeby nas chroniły przed zachorowaniem. Musimy się oswoić z tym, że covid będzie z nami na zawsze.

Czyli – włączamy rozsądek, a wyłączamy panikowanie?

Żyjmy normalnie. Wirus już raczej nie zabija. Dlatego nazywam go COVID-2022. On się zmienił, jest bardziej zaraźliwy niż delta, ale nie zabija. Taka jest istota wirusa. Nie chodzi mu o zabicie gospodarza, chce się tylko rozmnażać.

Źródło informacji: Serwis Zdrowie

* Prof. Piotr Kuna jest specjalistą chorób wewnętrznych i alergologii, koordynatorem Oddziału Klinicznego Chorób Wewnętrznych, Astmy i Alergii Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Przeczytaj także:

Czym wariant omikron różni się od delty? Który z nich jest groźniejszy?

MZ: za 25 proc. wszystkich zakażeń w Polsce odpowiada nowy wariant omikronu

Czego jeszcze nie wiemy o koronawirusie? (WYWIAD)

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may also like

Masz refluks? Wystrzegaj się tych produktów!

Zgaga i nieprzyjemny smak w ustach, ból w