Nie tylko rak jajnika jest BRCA-zależny. Są jeszcze co najmniej 3 inne nowotwory

Nie tylko rak jajnika jest BRCA-zależny. Są jeszcze co najmniej 3 inne nowotwory

Fot. Maja Marklowska-Tomar

Najlepiej poznaną jest mutacja w genach BRCA1 i BRCA2, która przyczynia się do wystąpienia co najmniej czterech nowotworów złośliwych. Jakich?

Do tej pory mutacja w genach BRCA1 i BRCA2 kojarzona była przede wszystkim z rakiem jajnika. Okazuje się jednak, że odpowiada ona również za wiele zachorowań na raka piersi, raka prostaty i raka trzustki. A prof. Jan Lubiński, kierownik Międzynarodowego Centrum Nowotworów Dziedzicznych oraz Zakładu Genetyki i Patomorfologii Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie, specjalizujący się w identyfikacji mutacji genetycznych w polskiej populacji, dodaje do tej czwórki jeszcze raka jelita grubego. On również może być BRCA-zależny, choć na ogół wiąże się go z mutacjami genów MMR, APC, MUTYH, MSH2, MLH1, MSH6 i NOD2. U chorych na raka jelita grubego mutacje w genie BRCA1 wykrywane są rzadziej, niż pozostałe.

– Mutacje mogą być dziedziczone od obojga rodziców, a to oznacza, że ich nosicielami mogą być i kobiety, i mężczyźni – podkreślali zgodnie eksperci uczestniczący w dzisiejszej konferencji prasowej w Warszawie, inaugurującej powołanie Rady ds. Diagnostyki Molekularnej.

Radę ds. Diagnostyki Molekularnej powołała #KoalicjaDlaŻycia Osób z Mutacją w Genach BRCA. Przystąpili do niej eksperci, towarzystwa naukowe oraz organizacje pacjentów. Celem Rady jest poprawa dostępu do badań genetycznych oraz zapewnienie kompleksowego wykorzystania ich wyników w profilaktyce, diagnostyce i leczeniu nowotworów BRCA-zależnych.

Co wiadomo o mutacjach w genach BRCA?

Szacuje się, że każdy człowiek jest nosicielem wielu różnych mutacji. Na szczęście tylko niewielka ich część zwiększa ryzyko zachorowań na choroby nowotworowe. Każdego dnia dochodzi do milionów uszkodzeń w naszym DNA. Sprawne systemy naprawcze szybko eliminują zagrożenie, jeśli jednak są one uszkodzone, rozwija się choroba.

Nosiciele mutacji w genach BRCA1/2 mają większe ryzyko wystąpienia nowotworu jajnika, prostaty, trzustki, piersi. A jeśli zachorują, to zazwyczaj w młodszym wieku, co istotnie wpływa zarówno na ich życie, jak i ich rodzin. Istnieją jednak terapie, które wykazują dużą skuteczność w przypadku nowotworów BRCA-zależnych – są to inhibitory PARP, które obecnie stosowane są z dużym powodzeniem w leczeniu raka jajnika.

dr hab. Radosław Mądry, kierownik Oddziału Ginekologii Onkologicznej Szpitala Klinicznego im. H. Święcickiego Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Ginekologii Onkologicznej

Rak jajnika jest jednym z najgorzej rokujących nowotworów ginekologicznych. Szansę na wyleczenie pacjentki mają jedynie w pierwszej linii leczenia. Kiedy pojawi się pierwszy nawrót, choroba jest już nieuleczalna. Dlatego tak ważne jest, aby nowo zdiagnozowane pacjentki otrzymały jak najskuteczniejsze leczenie już na samym początku postępowania medycznego.

Wybór optymalnej terapii jest ściśle powiązany z oznaczeniem u każdej pacjentki statusu mutacji w genach BRCA. Procedura ta powinna mieć charakter obligatoryjny, daje bowiem informację nie tylko o spodziewanych efektach leczenia chorej, ale także pozwala na podjęcie działań profilaktycznych w przypadku jej rodziny. Niestety tylko 3 na 10 kobiet mają wykonywane badania molekularne! Pacjentki z rakiem jajnika bardzo długo czekały na terapię, która zmieniłaby oblicze tej choroby. To właśnie terapia celowana sprawiła, że w tej określonej grupie chorych, pacjentek z mutacją w genach BRCA, możemy mówić o raku jajnika jako o chorobie przewlekłej.

dr hab. Anita Chudecka-Głaz, kierownik Kliniki Ginekologii Operacyjnej i Onkologii Ginekologicznej Dorosłych i Dziewcząt Szpitala Klinicznego nr 2 Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie, konsultant wojewódzka w dziedzinie ginekologii onkologicznej dla woj. pomorskiego

Mężczyźni też mogą przekazywać wadliwy gen, a rak prostaty może być BRCA-zależny. Wystąpienie mutacji w genach BRCA u pacjenta chorującego na raka prostaty to świadomość zupełnie innej, trudniejszej do leczenia choroby.

Chorzy na raka prostaty z mutacjami w genach BRCA1/BRCA2 często chorują w młodszym wieku, a ich choroba jest bardziej agresywna, zatem przypadki te charakteryzuje gorsze rokowanie oraz wyższe ryzyko uogólnienia procesu, tj. wystąpienia przerzutów odległych w ciągu kolejnych pięciu lat. Wykrycie mutacji w genach BRCA u pacjentów z rakiem prostaty to jednocześnie możliwość dobrania precyzyjniejszego leczenia. Szansą dla tej grupy pacjentów może być inhibitor PARP – olaparyb, którego zastosowanie w leczeniu raka prostaty wydłuża przeżycie całkowite u chorych o niemal rok.

dr hab. n. med. Jakub Żołnierek, onkolog kliniczny z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Białej Podlaskiej

W przypadku raka trzustki jednym z czynników ryzyka wystąpienia choroby jest obecność mutacji w genach BRCA, która występuje u ok. 4-7 proc. osób chorujących na ten typ nowotworu. Osoby BRCA+ mają 3,5 razy większe ryzyko wystąpienia raka trzustki oraz chorują w młodszym wieku – średnia wieku to 63 lata (jeśli rak trzustki nie jest BRCA-zależny, średnia wieku wynosi 70 lat).

Od niedawna mówimy, że rak trzustki jest BRCA-zależny. Ta informacja jest kolejną nadzieją dla pacjentów. W odpowiedzi na potrzeby naszych podopiecznych opracowaliśmy poradnik dla pacjentów „Znaczenie badań genetycznych w raku trzustki”*. Mamy nadzieję, że treści edukacyjne pomogą uporządkować i poszerzyć wiedzę na temat badań genetycznych w onkologii. To już drugi poradnik tego typu. Tym razem szczególną uwagę poświęciliśmy predyspozycjom genetycznym do raka trzustki, czyli dziedziczeniu.

Iga Rawicka, prezes Fundacji EuropaColon Polska

W czasopiśmie „”JAMA Oncology” opublikowano badanie, w którym w latach 2003-2018 przeanalizowano DNA ponad 63 tys. chorych na 14 najczęstszych nowotworów oraz ponad 37 tys. zdrowych osób pod kątem obecności mutacji BRCA1 i BRCA2. Okazało się, że nosicielstwo mutacji BRCA1, poza wymienionymi już nowotworami złośliwymi, zwiększa ryzyko raka dróg żółciowych i żołądka, a nosicielstwo mutacji BRCA2 – raka przełyku i raka żołądka.

Program opieki zmieni formułę i sposób finansowania, czy zostanie zlikwidowany?

Eksperci podkreślają, że każdy pacjent chorujący na nowotwór już na początku swojej choroby powinien mieć wykonane badania molekularne, które pozwolą dobrać odpowiednie, celowane leczenie oraz uniknąć źle dobranej chemioterapii. Diagnostyka molekularna jest również bardzo ważną informacją dla rodziny chorego. Jeśli posiada on zmutowany gen BRCA, jego rodzina – zarówno kobiety, jak i mężczyźni – powinna także zostać przebadana!

Z myślą o takich rodzinach powstał „Program opieki nad rodzinami wysokiego, dziedzicznie uwarunkowanego ryzyka zachorowania na nowotwory złośliwe”. – Tylko w 2020 roku dzięki temu programowi objęto opieką łącznie 22 670 pacjentów, zidentyfikowano 9 761 nowych rodzin obciążonych wysokim ryzykiem zachorowania na nowotwory piersi lub jajnika i objęto opieką ponad 20 000 kobiet z rodzin najwyższego i wysokiego ryzyka zachorowania. Jest to ogromna skala pomocy i bardzo dobre narzędzie profilaktyczne, dzięki któremu jesteśmy w stanie uchronić pacjentów przed zachorowaniem – tłumaczy prof. Jan Lubiński.

„Program opieki nad rodzinami wysokiego, dziedzicznie uwarunkowanego ryzyka zachorowania na nowotwory złośliwe” działa od wielu lat, jednak Ministerstwo Zdrowia zdecydowało, że będzie go finansować tylko do końca sierpnia tego roku. Po zmianie formuły ma przejść „pod skrzydła” Narodowego Funduszu Zdrowia. Tyle że nikt nie wie kiedy to się stanie. Być może we wrześniu, ale nie jest to jeszcze pewne. Wiele placówek w obawie przed brakiem finansowania już zawiesiło jego realizację. – Informacja, co dalej z programem, to wielka niewiadoma. Nie wyobrażam sobie, że go zabraknie! – mówi prof. Jan Lubiński.

*Poradnik „Znaczenie badań genetycznych w raku trzustki” dostępny jest tutaj.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

You may also like

Rak prostaty: gliwiccy naukowcy zbadają nową terapię

Naukowcy z Narodowego Instytutu Onkologii w Gliwicach ocenią