Rak prostaty to nie wyrok. Wcześnie wykryty ma szanse na wyleczenie

Rak prostaty to nie wyrok. Wcześnie wykryty ma szanse na wyleczenie

Kluczowe znaczenie dla wykrycia raka prostaty na wczesnym etapie jest regularne wykonywanie badania PSA, a po jego wykonaniu wizyta u urologa. Badanie „Prostata na prostej”, zrealizowane na zlecenie firmy Bayer, pokazuje jednak, że to proste badanie z krwi wykonuje jedynie co trzeci mężczyzna. Pozostali albo o nim w ogóle nie słyszeli, albo nie widzą potrzeby, żeby je wykonać, skoro nie mają żadnych objawów.

Zdaniem ekspertów to błąd, bo rak prostaty to choroba podstępna, która może nie dawać objawów nie tylko na początku, ale nawet w zaawansowanym stadium. Podwyższony poziom PSA – białka produkowanego przez prostatę – nie zawsze oznacza chorobę nowotworową, ale może być sygnałem zmian wymagających dalszej diagnostyki. Dlatego nie warto zwlekać z badaniem PSA, a po jego wykonaniu należy zgłosić się do urologa, aby prawidłowo zinterpretować wynik.

Urolog jest przyjacielem mężczyzny i powinniśmy zrobić wszystko, aby zaprzyjaźnili się z nim również młodzi mężczyźni – podkreśla prof. Piotr Radziszewski, kierownik Katedry i Kliniki Urologii Ogólnej, Onkologicznej i Czynnościowej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Niski poziom wiedzy na temat badania PSA

Zaprezentowane 10 czerwca w Warszawie, podczas spotkania dla dziennikarzy, wyniki badania „Prostata na prostej”, które zrealizowano w maju br. na zlecenie firmy Bayer na reprezentatywnej grupie 1040 osób, pokazują, że 43 proc. badanych mężczyzn słyszało o badaniu PSA (w grupie 18-29 lat tylko 28 proc.!), ale wykonało je kiedykolwiek jedynie 34 proc.

Na pytanie o powody niewykonania badania PSA najczęstszą odpowiedzią – poza wspomnianym już brakiem objawów (36 proc. wskazań) – był brak wiedzy, w jakim celu jest ono wykonywane (35 proc. wskazań). Inne przyczyny to:

  • obawa przed wynikami i leczeniem (23 proc. wskazań),
  • konieczność uzyskania skierowania (19 proc. wskazań),
  • brak wiedzy, gdzie wykonuje się badanie (18 proc. wskazań).

Z czym kojarzy ci się rak prostaty?

Rak prostaty to jeden z najczęstszych męskich nowotworów złośliwych. W Polsce co roku taką diagnozę słyszy ponad 23 tysięcy mężczyzn. Z czym kojarzy się ona uczestnikom badania „Prostata na prostej”?

Szczęśliwie najczęstsze skojarzenie brzmi: to coś, co można wyleczyć (47 proc. wskazań tej odpowiedzi). Dla co piątego respondenta to choroba przewlekła, ale dla 14 proc. to wyrok. 18 proc. respondentów nie miało zdania na ten temat.

Prof. Piotr Radziszewski nie jest zaskoczony takimi wynikami. Według niego nadal w społeczeństwie pokutuje przeświadczenie, że lepiej nie iść do urologa, bo jeszcze wykryje raka, który „rozejdzie się” po kościach.

Czytaj też: Rak prostaty. Gliwiccy naukowcy zbadają nową terapię

Kiedy udać się do urologa, a kiedy do onkologa?

Do urologa potrzebne jest skierowanie od lekarza pierwszego kontaktu, co z pewnością utrudnia mężczyznom dostęp do tego specjalisty. Nie brakuje głosów, ze to dyskryminacja w stosunku do kobiet, które do ginekologa nie muszą mieć skierowania.

Zdaniem prof. Piotra Radziszewskiego do urologa trafiają zwykle mężczyźni z łagodnym rozrostem stercza, infekcjami układu moczowego i wysokim poziomem PSA. Jednak sygnałem ostrzegawczym (czerwoną flagą) powinny być przede wszystkim:

  • zaburzenia erekcji w młodym wieku,
  • wystąpienie w rodzinie nowotworu HER-2 zależnego – zwiększa ryzyko raka prostaty,
  • krew w moczu.

To rolą urologa jest postawienie diagnozy. Jeśli u pacjenta wykryty zostanie rak prostaty w stadium zaawansowanym i nie kwalifikuje się do leczenia chirurgicznego, trafi do onkologa, który zaproponuje mu leczenie systemowe lub radioterapię.

Do onkologa nie jest wymagane skierowanie, ale wielu pacjentów wzdryga się na samą myśl, że mieliby do niego trafić. Potwierdza to badanie „Prostata na prostej”, w którym jedno z pytań dotyczyło emocji i skojarzeń związanych z onkologiem. Dla 49 proc. respondentów kojarzy się on z niepewnością, dla 47 proc. z obawą przed diagnozą, dla 42 proc. ze strachem, a dla 11 proc. z niepewnością. Tylko w przypadku 13 proc. mężczyzn budzi on nadzieję.

Uczestników badania zapytano również o to, co mogłoby ich wesprzeć w podjęciu decyzji o wizycie u onkologa w przypadku podejrzenia raka prostaty? Wskazali oni na konsultację z innym lekarzem i uzyskanie więcej informacji na temat raka prostaty (po 39 proc. odpowiedzi). W dalszej kolejności postawili na:

  • wsparcie emocjonalne ze strony rodziny, przyjaciół (35 proc.),
  • historie pacjentów, którzy przeszli przez ten proces (28 proc.),
  • materiały edukacyjne dotyczące onkologii (24 proc.).

O czym chcą rozmawiać pacjenci?

Co byłoby dla Ciebie najważniejsze w rozmowie z lekarzem przy podejrzeniu raka prostaty? Takie pytanie również znalazło się w badaniu „Prostata na prostej”. Ponad połowa respondentów (51 proc.) wskazało na omówienie dostępnych opcji diagnostyki i leczenia, 48 proc. na jasne wyjaśnienie sytuacji medycznej, 47 proc. na informację o skuteczności leczenia, a 35 proc. chciałoby zapoznać się ze skutkami choroby i leczenia. Dla 26 proc. badanych ważna byłaby już sama możliwość zadawania pytań.

Prof. Paweł Wichno, kierownik Oddziału Zachowawczego Kliniki Nowotworów Układu Moczowego w Narodowym Instytucie Onkologii w Warszawie, jest zdania, że z pacjentem trzeba rozmawiać otwarcie zarówno o możliwych opcjach leczenia, jak i ewentualnych działaniach niepożądanych.

Choroba uogólniona pogarsza jakość życia, a leki, które stosujemy, są toksyczne, mają działania niepożądane – przyznaje.

Na szczęście onkolodzy potrafią sobie radzić ze skutkami ubocznymi leczenia onkologicznego. Warto im zaufać i nie bać się kontaktu z nimi. Panowie, zadbajcie o własne zdrowie i nie czekajcie, aż wasze partnerki zaprowadzą was „za rączkę” do lekarza. A badanie PSA potraktujcie jak coroczny przegląd samochodu.

Newsletter

Chcesz być na bieżąco? Zapisz się!

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

You may also like

Rak trzustki – geny są ważne, ale styl życia może mieć jeszcze większe znaczenie

Nowe badanie opublikowane w prestiżowym czasopiśmie medycznym „JAMA Oncology” pokazuje, że ryzyko rozwoju raka trzustki zależy nie tylko od genów, ale także od codziennych nawyków. Co ważne – zdrowy styl życia może szczególnie chronić osoby obciążone genetycznie, zwłaszcza przed 60. rokiem życia.