Koronawirus: zakażony lekarz spędził w szpitalu 122 dni! Teraz jest już w domu

Koronawirus: zakażony lekarz spędził w szpitalu 122 dni! Teraz jest już w domu

Fot. GCM Katowice

To rekordowo długa w skali kraju i świata terapia antycovidowa. 57-letni lekarz zakażony SARS-CoV-2 spędził w szpitalu 122 dni, z czego aż 68 dni podłączony do ECMO na Oddziale Anestezjologii i Intensywnej Terapii z Nadzorem Kardiologicznym!

W listopadzie 2020 roku pan Dariusz trafił w ciężkim stanie do Górnośląskiego Centrum Medycznego im. prof. L. Gieca w Katowicach. Tam, pomimo wdrożonego leczenia, jego stan z każdym dniem się pogarszał, w związku z czym z Oddziału Pneumonologii trzeba go było przenieść do Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii z Nadzorem Kardiologicznym, a ze względu na stopień uszkodzenia płuc, podłączyć do ECMO – aparatu do pozaustrojowego utlenowania krwi.

ECMO jest alternatywnym sposobem leczenia pacjentów, którym ze względu na uszkodzenie płuc nie wystarcza już respirator. To ostatnia deska ratunku. Jest to bardzo inwazyjna i trudna w prowadzeniu terapia, którą stosują tylko najbardziej wyspecjalizowane i doświadczone oddziały szpitalne w Polsce.

Wspomaganie pozaustrojowe przyniosło efekt

– Terapia ECMO w najcięższych infekcjach wirusem grypy trwa średnio 7-10 dni. W przypadku wirusa SARS-CoV-2 bywa znacznie dłuższa. Płuca wymagają 2-3 tygodni na regenerację do stopnia, który umożliwi zakończenie wspomagania pozaustrojowego. Tylko nielicznej grupie pacjentów, których funkcja płuc nie ulega poprawie, można zaproponować przeszczepienie narządu. Powodem ograniczenia są restrykcyjne kryteria kwalifikacji do transplantacji i ograniczona liczba dawców – wyjaśnia prof. Ewa Kucewicz-Czech kierująca Oddziałem Anestezjologii i Intensywnej Terapii z Nadzorem Kardiologicznym w Górnośląskim Centrum Medycznym Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. 

Dr Wojciech Kruczak, anestezjolog z Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii dodaje, że niewydolność płuc i długotrwała terapia ECMO nie była jedynym problemem 57-letniego pacjenta. – Wirus doprowadził u niego również do ciężkiej niewydolności nerek i innych powikłań, które utrudniały leczenie. To była bardzo ciężka praca całego zespołu. Ale było warto. Uśmiech opuszczającego nasz oddział pacjenta był bezcenny – wspomina dr Kruczak.

Powrót do zdrowia to sukces całego zespołu

Szczęśliwy powrót pana Dariusza do domu to sukces całego zespołu: lekarzy Oddziału Pneumonologii, którzy rozpoczęli terapię, anestezjologów, z którymi spędził 100 dni, kardiochirurgów, którzy wraz z perfuzjonistami nadzorowali pracę ECMO, a także lekarzy innych specjalności, którzy pełnili rolę konsultantów: nefrologów, laryngologów, gastroenterologów, chirurgów ogólnych, radiologów. Ten wielodyscyplinarny zespól wspomagali: pielęgniarki, rehabilitanci i analitycy medyczni. Bez udziału tych wszystkich ludzi nie udałoby się osiągnąć takiego wyniku leczenia.

– 68 dni terapii ECMO to bardzo długo. To ciężka praca, w której tylko dbałość o szczegóły pozwala liczyć na końcowy sukces. Najtrudniejsza w tak długiej terapii okazuje się z czasem wiara w jej ostateczny efekt. Kiedy po miesiącu płuca pacjenta nadal nie funkcjonują, a ich obraz radiologiczny czy tzw. podatność się nie poprawia, kluczowe jest utrzymanie pełnego zaangażowania całego zespołu. I co niemniej ważne, a może ważniejsze, utrzymanie wiary w sukces u pacjenta, bez którego zaangażowania w fizjoterapię i cierpliwość  trudno liczyć na pozytywny wynik leczenia – komentuje prof. Marek Deja, szef Oddziału Kardiochirurgii. 

Lekarze podkreślają, że chory wspomagany ECMO jest najtrudniejszym pacjentem, ponieważ właściwie codziennie można spodziewać się u niego kolejnego powikłania, które wymaga dyskusji w interdyscyplinarnym gronie i podjęcia decyzji o leczeniu. Planowanie leczenia w intensywnej terapii jest krótkoterminowe, na najbliższe godziny, na dzisiaj,  na kolejny dzień. Tak wyglądało 68 dni terapii ECMO pana Dariusza.

Kontakt z rodziną tylko przez telefon

– Pacjent przebywający na tzw. odcinku covidowym wymaga szczególnej troski. Nie ma odwiedzin, kontakt z rodziną jest ograniczony, wszyscy wyglądają tak samo – białe kombinezony, maski, gogle, przyłbice. To trudne. Nasza rola ulega poszerzeniu. Oprócz pielęgnacji i aktywnego udziału w leczeniu, stajemy się dla naszych pacjentów kimś bliskim, kto okaże im serdeczność, przyniesie telefon, przez który mogą posłuchać o tym, co dzieje się w domu. Tylko słuchać, bo podłączeni do respiratora nie mogą mówić  opowiada Magdalena Cwynar, pielęgniarka oddziałowa Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii z Nadzorem Kardiologicznym.

Pacjent wrócił już w domu. Podłączony do ECMO przeżył swoje 59. urodziny, Święta Bożego Narodzenia, przywitał Nowy Rok i dowiedział się, że będzie dziadkiem po raz trzeci.

– Trzeba cierpliwości i wytrwałości. Nigdy nie wolno się poddawać. Jestem szczęśliwy, ze jestem w domu, w swoim gniazdku z rodziną. Teraz tylko pozostało zbieranie sił – mówi pan Dariusz.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may also like

Sprawdź, czy zagraża ci osteoporoza. Idź na badanie densytometryczne

W 250 lokalizacjach na terenie całego kraju staną