W wielu oddziałach położniczych nie przestrzega się standardu opieki nad rodzącymi. Dlaczego?

W wielu oddziałach położniczych nie przestrzega się standardu opieki nad rodzącymi. Dlaczego?

Rozporządzenie Ministra Zdrowia w sprawie standardu organizacyjnego opieki okołoporodowej miało poprawić jej jakość. Jednak rzeczywistość w wielu przypadkach rozminęła się z oczekiwaniami i nie można tego tłumaczyć wyłącznie pandemią COVID-19.

W rozporządzeniu wydanym 16 sierpnia 2018 r., a obowiązującym od 1 stycznia 2019 r., określono poszczególne elementy organizacji opieki w podmiotach udzielających świadczeń zdrowotnych w zakresie opieki okołoporodowej sprawowanej nad kobietą w okresie ciąży, porodu, połogu oraz nad noworodkiem w celu celu zapewnienia dobrego stanu zdrowia matki i dziecka. Obszerny dokument określa do czego kobieta ma prawo, czego może oczekiwać od opiekującego się nią personelu medycznego (położnej, pielęgniarki oraz lekarzy – ginekologa położnika i neonatologa), ogranicza do niezbędnego minimum interwencje medyczne przy porodzie (np. przebicie pęcherza płodowego, podanie kroplówki z oksytocyną, nacięcie krocza) – mają być one podejmowane tylko w medycznie uzasadnionych przypadkach. A jak wygląda rzeczywistość?

Z danych Fundacji Rodzić po Ludzku wynika, że mimo obowiązywania standardu organizacyjnego opieki okołoporodowej, 54 proc. kobiet doświadcza nadużyć lub przemocy w szpitalu, 51 proc. kobiet ma nacinane krocze podczas porodu, z czego co trzecia bez zapytania o zgodę, a 18 proc. kobiet uważa, że poród to traumatyczne lub negatywne doświadczenie.

Opieka okołoporodowa w czasie pandemii COVID-19

Pandemia COVID-19 jeszcze bardziej utrudniła przestrzeganie standardu organizacji opieki okołoporodowej. W wielu przypadkach zamiast wizyty w przychodni, kobietom musiały wystarczyć teleporady, miały problem z zapisaniem się do lekarza, wydłużył się czas oczekiwania na wizytę, część oddziałów położniczych zawiesiła swoją działalność z powodu rozprzestrzeniających się zakażeń SARS-CoV-2. Panował chaos informacyjny – nie wiadomo było, czy przy porodzie może kobiecie towarzyszyć bliska osoba, czy nie. Wskutek wprowadzenia przez resort zdrowia obowiązku noszenia maseczki ochronnej, kobiety zmuszone były zakrywać nimi usta i nos w każdej z faz porodu. W oddziałach położniczych obowiązywał całkowity zakaz odwiedzin, co uniemożliwiło kobietom kontakt z rodziną.

Jednak pandemia COVID-19 nie jest jedynym powodem trudności z wypełnianiem zapisów rozporządzenia Ministra Zdrowia, które zyskało poparcie wielu medycznych towarzystw naukowych. Okazuje się bowiem, na co zwróciła uwagę prof. Violetta Skrzypulec-Plinta, ginekolożka, seksuolożka i endokrynolożka ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, że jednym z problemów, z którymi borykają się oddziały położnicze w Polsce, są poważne braki kadrowe. Dotyczą one, ja podkreśliła, aż 75 proc. szpitali. Nie wszystkie placówki są wyposażone w wymagany sprzęt i aparaturę medyczną. Wiele nie dysponuje pomieszczeniami spełniającymi wymagania dla oddziału położniczego, na co z pewnością wpływa niedofinansowanie – wycena procedur utrzymuje się na podobnym poziomie, podczas gdy ich koszty wciąż rosną.

– W oddziałach położniczych jest za mało położnych posiadających profesjonalną wiedzę na temat laktacji. W większości szpitali sale porodowe i pokoje do badań nie zapewniają kobietom intymności. Do tego dochodzi jeszcze zła sytuacja finansowa podmiotów leczniczych – wymienia prof. Violetta Skrzypulec-Plinta.

Czego brakuje kobietom w ciąży i w połogu?

Wśród wielu niedostatków opieki okołoporodowej wymieniana jest m.in. niedostateczna liczba doradców laktacyjnych. Wiele kobiet mających problemy z karmieniem piersią w ogóle nie ma możliwości zasięgnięcia porady laktacyjnej. Mimo że oddziały położnicze powinny zachęcać do karmienia naturalnego, w wielu z nich dokarmia się noworodki sztucznym pokarmem.

Z punktu widzenia prof. Violetty Skrzypulec-Plinty największym problemem jest brak czasu dla pojedynczej pacjentki. To dlatego kobiety szukają pomocy w fundacjach, stowarzyszeniach, ale również w Internecie, gdzie publikowane są treści, które nie zawsze są wartościowe.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

You may also like

Rak prostaty: gliwiccy naukowcy zbadają nową terapię

Naukowcy z Narodowego Instytutu Onkologii w Gliwicach ocenią