Szybko się rozprzestrzenia, ale nie jest zjadliwy

Szybko się rozprzestrzenia, ale nie jest zjadliwy

- Aktualności
Fot. Maja Marklowska-Tomar

Wirus z Chin dotarł już do Europy i – jak przewidują eksperci – prędzej czy później pojawi się również w Polsce. Czy jesteśmy na to przygotowani?

Mimo że wciąż niewiele o nim wiadomo, na podstawie danych z Chin i krajów, do których został stamtąd przywleczony można powiedzieć, że jest bardzo zaraźliwy, ale nie zjadliwy. Jego śmiertelność wynosi 2,2 proc. i dotyczy głównie starszych i schorowanych (powyżej 70. roku życia) osób.

Minister zdrowia Łukasz Szumowski uspokajał na spotkaniu z dziennikarzami: „Mamy opracowane procedury na wypadek zachorowań na zapalenie płuc, które wywołuje koronawirus 2019-nCoV. I zaapelował do osób, które w ostatnich 14 dniach przebywały w Wuhan, chińskim epicentrum zakażeń, lub miały kontakt z osobami, które tam przebywały, o zgłaszanie się wprost na oddział zakaźny, jeśli zaobserwują u siebie objawy zakażenia: temperaturę powyżej 38 stopni Celsjusza, kaszel i duszności. Na oddział zakaźny, a nie na izbę przyjęć.

Prędzej czy później wirus z Chin pojawi się w Polsce. Nie będzie to jednak nic nadzwyczajnego i coś, czego specjalnie się obawiamy. Jesteśmy przygotowani na diagnostykę i leczenie pacjentów.

[prof. Łukasz Szumowski, minister zdrowia]

Nie ma powodów do paniki – powtarzają specjaliści w dziedzinie chorób zakaźnych. Wprawdzie nowy wirus jest bardzo zakaźny – liczba chorych, zwłaszcza w Chinach, wzrasta w bardzo szybkim tempie, ale nie jest on tak niebezpieczny, jak dwa inne koronawirusy – SARS i MERS. Poza tym zsekwencjonowano już jego genom i opracowano testy służące do wykrycia jego obecności. Takie testy lada dzień powinny pojawić się w Polsce, gdzie do 29 stycznia zanotowano kilkanaście przypadków podejrzeń o zakażenie. Żadnego z nich nie potwierdzono jednak badaniami próbek, które są wysyłane z Polski do specjalistycznego laboratorium w Niemczech. W najbliższych dniach takie badania będą już wykonywane w Polsce – w szpitalach chorób zakaźnych w Warszawie i Bydgoszczy.

Jeśli epidemia zapalenia płuc wywoływanego przez nowy wirus z Chin rozprzestrzeni się na inne chińskie miasta, 14-dniową obserwacją zostaną objęte wszystkie osoby powracające nie tylko z Wuhan lub mające kontakt z osobami powracającymi z tego miasta, ale i z pozostałych rejonów Chin. Kolejnym krokiem będzie obserwacja osób powracających z Azji.

Podległe nam służby są przygotowane i doskonale wiedzą, co mają robić. Widać to było w Łodzi, gdzie karetką przewieziono do szpitala kobietę podejrzewaną o zakażenie wirusem 2019-nCoV.

[Waldemar Kraska, wiceminister zdrowia]

Tymczasem liczba zakażonych na świecie ciągle wzrasta, rośnie również liczba zgonów. Światowa Organizacja Zdrowia nie zdecydowała się jednak na razie na ogłoszenie alarmu epidemiologicznego. Wszyscy mają nadzieję, że tempo rozprzestrzeniania się wirusa z Chin zostanie jak najszybciej zahamowane. Ale czy tak się rzeczywiście stanie?

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj również

2132 zakażonych. Rząd zaostrza reżim sanitarny

Zakaz korzystania z wypożyczalni rowerów miejskich, zamknięte na