Jaki związek ma COVID-19 z zaburzeniami rytmu serca?

Jaki związek ma COVID-19 z zaburzeniami rytmu serca?

Zaburzenia rytmu serca mogą ujawniać się i zaostrzać w wyniku infekcji wirusem SARS-CoV-2 oraz stanowić jej istotne powikłanie – takie wnioski płyną z badań i obserwacji przeprowadzonych w różnych krajach od początku pandemii COVID-19. Co z tego wynika dla pacjentów?

Z doniesień wynika również, że pacjenci o najcięższym przebiegu COVID-19 i znaczącym nasileniu arytmii jeszcze przed hospitalizacją mają zdiagnozowane zaburzenia rytmu serca lub są obciążeni pod względem sercowo-naczyniowym, co stanowi ważny czynnik ryzyka rozwoju zaburzeń rytmu serca.

O komentarz do wyników badań i obserwacji dotyczących związku arytmii i COVID-19 poprosiliśmy prof. Andrzeja Przybylskiego, kierownika Kliniki Kardiologii z Pododdziałem Ostrych Zespołów Wieńcowych w Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim nr 2 im. Św. Jadwigi Królowej w Rzeszowie.

– Od dawna wiadomo, że wszystkie infekcje wirusowe, w tym także infekcja COVID-19, mogą uszkadzać serce w wielu różnych mechanizmach, w tym w takich jak: mechanizm zapalny, nasilenie niewydolności serca, powikłań zakrzepowych i zatorów w tętnicach wieńcowych, które mają, między innymi, działanie proarytmogenne – przypomina ekspert.

Jednym z najnowszych badań w obszarze arytmii związanych z przebiegiem COVID-19 było „Worldwide Survey of COVID-19-Assosiacted Arrythmias”, przeprowadzone na grupie 4526 chorych, w tym 827 pacjentów z zaburzeniami rytmu serca. Badani pacjenci pochodzili z całego świata. Różnili się pod względem wieku i rasy, ale większość z nich stanowiła grupę pierwotnie obciążoną chorobami układu sercowo-naczyniowego i nierzadko także schorzeniami towarzyszącymi (chorobą wieńcową, niewydolnością serca, nadciśnieniem tętniczym, cukrzycą). U wielu badanych w czasie hospitalizacji związanej z infekcją COVID-19 stwierdzono zaburzenia rytmu serca.

Najczęstszą arytmią występującą w badanej grupie chorych było migotanie przedsionków (AF). Stwierdzono, że u blisko 45 proc. chorych jeszcze przed hospitalizacją z powodu COVID-19 stwierdzono jakąś formę migotania przedsionków (napadową lub przetrwałą). W całej badanej populacji wskaźnik zachorowania na AF wynosił 60 proc. Rzadziej u pacjentów występowały arytmie komorowe i bradyarytmie.

– Okazało się, że im ciężej pacjenci przechodzili infekcję COVID-19, tym częściej występowało u nich migotanie przedsionków. Badacze odnotowali wyższą zachorowalność w tej grupie chorych, ale także wyższą śmiertelność pacjentów z arytmią, co jednak było ściśle powiązane z projekcją koronawirsusa – mówi prof. Andrzej Przybylski.

Badacze próbowali wyjaśnić, czy arytmie występowały na skutek powikłań infekcji COVID-19 czy też dlatego, że populacja, która na skutek zachorowania na COVID-19 wymagała hospitalizacji była bardziej obciążona pod względem sercowo-naczyniowym i poprzez to bardziej narażona na rozwinięcie arytmii?

Pewnych wskazówek dostarczyło badanie obserwacyjne „Covid-19 and cardiac arrhythmias”, opublikowane w czasopiśmie „Heart Rhythm” w 2020 roku. W badaniu wzięło udział 700 pacjentów o ciężkim przebiegu infekcji COVID-19. Co ciekawe, były to osoby w wieku od 17 do 50 lat, a więc stosunkowo młoda grupa. I w tym badaniu stwierdzono, że najczęściej występującą u chorych na COVID-19 arytmią było migotanie przedsionków. Jak poprzednio, arytmia występowała częściej u ciężej chorych, przede wszystkim u pacjentów wymagających intensywnej terapii. Stosunkowo niewielka śmiertelność badanej grupy, wynosząca zaledwie 4 proc., była jednak w mniejszym niż w poprzednim przypadku skorelowana z występującymi zaburzeniami rytmu serca.

Arytmie, które ujawniały się w przebiegu COVID-19 zależały bardziej od wcześniej występujących u pacjentów schorzeń podstawowych niż były wynikiem infekcji koronawirusowej. Oznacza to, że migotanie przedsionków i inne rodzaje zaburzeń rytmu serca występowały częściej u chorych, u których już wcześniej rozwijały się arytmie lub u których występowały obciążenia sercowo-naczyniowe. Podobne wnioski wysnuli także inni badacze.

Polskie obserwacje

W czasie nasilenia pandemii COVID-19 w wieloprofilowym ośrodku w Rzeszowie konieczne okazało się stworzenie połączonego oddziału kardiologiczno-kardiochirurgicznego dla chorych z infekcją COVID-19. Na oddział przyjmowani byli pacjenci, u których występowała infekcja COVID-19, ale u których główną przyczyną hospitalizacji był problemy na tle sercowo-naczyniowym. Łącznie od października 2020 roku do kwietnia 2021 roku na specjalnie utworzonym oddziale hospitalizowano 227 chorych. Zaburzenia rytmu serca stanowiły główną przyczynę hospitalizacji około 10 proc. pacjentów.

– Jedną z głównych przyczyn hospitalizacji w tej grupie chorych była burza elektryczna, co samo w sobie stanowiło potwierdzenie tezy, że arytmia pojawiła się u tych pacjentów, u których wszczepiono kardiowertery-defibrylatory, a co za tym idzie, którzy już przed hospitalizacją byli leczeni z powodu arytmii. W podobnym mechanizmie występowały u badanych pacjentów także inne arytmie, w tym: częstoskurcze komorowe, blok II/III stopnia, bradykardia zatokowa oraz migotanie i trzepotanie przedsionków – podkreśla prof. Andrzej Przybylski.

U większości pacjentów migotanie przedsionków ujawniło się po raz pierwszy w ostrym stopniu przy okazji hospitalizacji. Co ważne, połowa badanej grupy chorych miała przed hospitalizacją rozpoznaną niewydolność serca, u ponad 40 proc. chorych występowało wcześniej migotanie przedsionków, a u 20 proc. pacjentów rozpoznano wcześniej chorobę wieńcową.

Jednym ze schorzeń towarzyszącym pacjentom z COVID-19 była burza elektryczna. Badania naukowe potwierdzają jednak, że burze elektryczne często towarzyszą pacjentom z urządzeniami wszczepialnymi w przebiegu infekcji z gorączką – w tym także w przebiegu COVID-19, zatem nie było to zjawisko nietypowe dla tej klasyfikacji schorzeń.

– Jeśli chodzi o następstwa arytmiczne COVID-19, trzeba powiedzieć jasno, że okres obserwacji jest wciąż jeszcze zbyt krótki, by formułować jednoznaczne wnioski. Wiadomo na pewno, że jednym z powikłań COVID-19 jest zapalenie i uszkodzenia mięśnia sercowego – mówi ekspert.

Aktualne zalecenia

Procedury stosowane w terapii zaburzeń rytmu serca powinny być, w miarę możliwości, stosowane bez istotnych modyfikacji, także w przebiegu COVID-19.

– Wiadomo, że w profilaktyce nagłego zgonu sercowego nie należy zwlekać z zabezpieczeniem pacjentów urządzeniami wszczepialnymi, ale jednocześnie warto rozważnie stosować tego rodzaju terapię. W sytuacji, gdy pojawiają się wątpliwości, warto rozważyć zastosowanie kamizelki defibrylującej, która zabezpiecza pacjenta do czasu wdrożenia terapii docelowej lub utraty wskazań do implantacji układu. U pacjentów z uszkodzeniem mięśnia serca, którego jedyną przyczyną jest infekcja COVID utrzymująca się pomimo stosowania optymalnej farmakoterapii, cenną metodą zabezpieczenia przed nagłym zgonem są podskórne kardiowertery-defibrylatory – podkreśla prof. Przybylski.

W zakresie farmakoterapii stosowanej w terapii arytmii przy jednoczasowo stosowanej terapii w leczeniu COVID-19 zwraca się uwagę przede wszystkim na bezpieczeństwo leczenia. Wyniki różnych badań i obserwacji potwierdzają, że w okresie ostrym choroby należy uważać głównie na leki z grupy betablokerów, przede wszystkim ze względów pulmonologicznych, w tym głównie z uwagi na możliwość wystąpienia bronchospazmu (skurczu oskrzeli).

Istotnym wnioskiem z badań z ostatnich dwóch lat jest wskazówka, że z uwagi na nową prezentację objawów u pacjentów z arytmiami i współistniejącą/przebytą infekcją COVID-19 konieczna jest precyzyjna diagnostyka. Dokładne badania i, co nie mniej istotne, szczegółowy wywiad lekarski, pozwolą właściwie różnicować symptomy i odpowiednio dostosować strategię terapeutyczną.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

You may also like

Mięśnie twarzy też się starzeją. Jak można je odmłodzić?

Na młody wygląd ogromny wpływ ma nie tylko