Prawie 85 proc. Polaków uważa, że w ciągu ostatnich pięciu lat ich wzrok się pogorszył. Dlaczego widzimy coraz gorzej? Czy rzeczywiście winne są smartfony i komputery? I dlaczego czasami problemem nie jest sama wada wzroku, lecz… sposób, w jaki korzystamy z oczu?
W najnowszym raporcie BLIKPOL dotyczącym kondycji wzroku Polaków jest informacja, której nie można bagatelizować – aż 84,9 proc. respondentów deklaruje, że ich wzrok pogorszył się w ciągu ostatnich pięciu lat, a 30,2 proc. odczuwa tę zmianę jako wyraźną.
Problem narasta wraz z wiekiem – pogorszenie widzenia deklaruje 94,1 proc. osób po pięćdziesiątce i 91,3 proc. osób po 60. roku życia. Zaskakujące jest jednak to, że podobne problemy coraz częściej zgłaszają młodsze osoby. Aż 29,2 proc. osób w wieku 20–29 lat twierdzi, że ich wzrok wyraźnie pogorszył się w ciągu ostatnich pięciu lat. To niemal tyle samo, ile deklarują osoby po 60. roku życia – 29,6 proc.
Czy oznacza to, że nasze oczy rzeczywiście „psują się” szybciej niż kiedyś? Nie można odpowiedzieć na to pytanie jednym słowem. Na jakość widzenia wpływa bowiem kilka nakładających się czynników: wiek, genetyka, sposób korzystania z oczu, środowisko, choroby przewlekłe, styl życia oraz to, jak często kontrolujemy wzrok. I właśnie ta ostatnia kwestia jest szczególnie ważna.
Najczęściej rozpoznawana jest krótkowzroczność
Z raportu BLIKPOL „Czy Polacy widzą coraz gorzej? Raport 2026 o kondycji wzroku” wynika, że 65,8 proc. badanych ma stwierdzoną wadę wzroku. Najczęściej jest to krótkowzroczność – wskazało ją 35,2 proc. respondentów. Na drugim miejscu znalazł się astygmatyzm – 17,2 proc. Co ciekawe, wśród osób przed 30. rokiem życia krótkowzroczność ma dotyczyć aż 47,9 proc. badanych, czyli niemal co drugiej osoby.
Czym jest krótkowzroczność?
W prawidłowo funkcjonującym oku promienie świetlne skupiają się na siatkówce. W krótkowzroczności obraz powstaje przed siatkówką, dlatego osoba krótkowzroczna dobrze widzi z bliska, ale ma problem z dostrzeganiem szczegółów znajdujących się dalej. Może więc bez problemu przeczytać wiadomość na telefonie, ale jednocześnie nie zobaczyć numeru autobusu z większej odległości albo napisów na tablicy.
Krótkowzroczność może mieć podłoże genetyczne, ale ogromne znaczenie ma także środowisko i styl życia. Światowa Organizacja Zdrowia wskazuje, że w przypadku dzieci zwiększenie czasu spędzanego na zewnątrz i ograniczenie długotrwałej pracy z bliska może opóźniać pojawienie się krótkowzroczności i spowalniać jej progresję.
Nie chodzi wyłącznie o smartfon
Przez ostatnie lata bardzo łatwo było powiedzieć: „dzieci mają krótkowzroczność, bo siedzą przed ekranami„. Rzeczywistość jest bardziej skomplikowana. Najnowszy przegląd badań dotyczących europejskich dzieci i młodzieży wskazuje na związek między krótkowzrocznością a szeroko rozumianym stylem życia obejmującym dużo pracy z bliska, korzystanie z ekranów i niewielką ilość czasu spędzanego na świeżym powietrzu. Jednocześnie autorzy podkreślają, że dowody nie pozwalają stwierdzić, że sam ekran jest bezpośrednią przyczyną krótkowzroczności.
Problemem może być nie tylko telefon, lecz cały współczesny model funkcjonowania: godziny spędzane z książką, komputerem i smartfonem, mało ruchu, mało światła dziennego i niemal nieustanna praca wzroku z niewielkiej odległości.
Drugie miejsce zajmuje astygmatyzm. Może być szczególnie dokuczliwy za kierownicą
Astygmatyzm ma 17,2 proc. uczestników badania. To wada związana najczęściej z nieregularną krzywizną rogówki lub soczewki. W efekcie obraz nie jest prawidłowo ogniskowany i może być zamazany lub zniekształcony zarówno z bliska, jak i z daleka.
Jednym z charakterystycznych objawów jest problem z wyraźnym widzeniem szczegółów, a także większa męczliwość oczu czy bóle głowy. Astygmatyzm może być szczególnie uciążliwy podczas prowadzenia samochodu po zmroku. Światła reflektorów mogą wydawać się rozciągnięte, rozmazane albo tworzyć charakterystyczne „smugi” czy efekt halo. W badaniu BLIKPOL aż 50,5 proc. kierowców deklaruje niepewność podczas jazdy nocą lub w deszczu.
To nie jest wyłącznie kwestia komfortu. Dobre widzenie ma bezpośrednie znaczenie dla bezpieczeństwa na drodze.
Nadwzroczność i prezbiopia – problem, który przychodzi z wiekiem
Kolejną wadą jest nadwzroczność. W raporcie jej występowanie częściej deklarują mężczyźni niż kobiety – odpowiednio 14,2 proc. i 9,3 proc.
Z wiekiem dochodzi jeszcze jeden bardzo powszechny problem – prezbiopia, czyli starczowzroczność, która nie jest tym samym co nadwzroczność. Prezbiopia jest naturalną konsekwencją starzenia się oka. Z czasem soczewka staje się mniej elastyczna, a mechanizm odpowiedzialny za dostosowanie ostrości do oglądania przedmiotów z bliska działa coraz słabiej.
Jaki jest efekt? Książkę zaczynamy odsuwać coraz dalej. Telefon trzymamy na wyciągnięcie ręki. Przy słabym oświetleniu litery nagle stają się zdecydowanie mniej czytelne.
Według WHO prezbiopia pojawia się zwykle po 40. roku życia i z czasem dotyczy niemal wszystkich.
Możesz dobrze widzieć i jednocześnie potrzebować okularów
Osoba z prezbiopią może bardzo dobrze widzieć obiekty znajdujące się daleko, a jednocześnie mieć problem z przeczytaniem wiadomości na telefonie. To dlatego fakt, że ktoś „dobrze widzi”, nie oznacza automatycznie, że jego wzrok jest prawidłowy w każdej sytuacji.
Dlaczego widzimy coraz gorzej?
Nie ma jednej przyczyny. Można jednak wskazać kilka elementów współczesnego stylu życia, które mają szczególne znaczenie.
1. Coraz więcej pracy z bliska
Przez tysiące lat ludzkie oczy były wykorzystywane w zupełnie inny sposób niż obecnie. Dziś możemy przez kilka godzin rano pracować przy komputerze, w przerwie sprawdzać smartfon, po pracy oglądać serial na tablecie, a przed snem czytać wiadomości na telefonie. Dla oczu oznacza to ogromną ilość czasu spędzanego na patrzeniu z niewielkiej odległości.
Szczególnie istotne jest to u dzieci i młodzieży, których układ wzrokowy wciąż się rozwija. Badania wskazują na związek między dużą ilością pracy z bliska, mniejszą ekspozycją na światło dzienne i większym ryzykiem krótkowzroczności.
2. Ekrany męczą oczy, ale nie wszystko można zrzucić na „niebieskie światło”
To jedna z najczęściej powtarzanych informacji dotyczących wzroku. Sam fakt korzystania z ekranu nie oznacza automatycznie uszkodzenia oczu. Problem polega przede wszystkim na długotrwałym patrzeniu z bliska, ograniczonym mruganiu, monotonnej pracy wzrokowej i braku przerw.
Podczas patrzenia w ekran mrugamy rzadziej. To z kolei może destabilizować film łzowy i sprzyjać objawom suchego oka. National Eye Institute zwraca uwagę, że długie korzystanie z komputerów i tabletów może powodować suchość właśnie dlatego, że podczas patrzenia na ekran mrugamy mniej. Dlatego po kilku godzinach pracy możemy odczuwać:
- pieczenie i szczypanie oczu,
- uczucie piasku pod powiekami,
- łzawienie,
- zaczerwienienie,
- niewyraźne widzenie,
- bóle głowy,
- trudności z utrzymaniem ostrości.
I tu pojawia się ważna rzecz: zmęczone oczy nie zawsze oznaczają, że wada wzroku się pogłębiła. Czasami potrzebujemy po prostu odpoczynku i odpowiedniego nawilżenia.
Suche oko – coraz częstszy problem współczesnego człowieka
Zespół suchego oka jest jednym z problemów, które mogą sprawić, że widzenie staje się okresowo nieostre. Brzmi paradoksalnie? A jednak. Film łzowy nie tylko nawilża oko. Jest również ważnym elementem optycznym powierzchni oka. Jeśli jest niestabilny, obraz może chwilowo się rozmazywać. Dlatego osoba może mieć wrażenie, że nagle gorzej widzi, choć problem nie musi oznaczać zmiany mocy okularów.
Na suchość oczu wpływają m.in. długotrwała praca przy ekranie, klimatyzacja, suche powietrze, wiatr czy dym.
3. Coraz dłużej żyjemy, a oczy też się starzeją
Nie możemy zapominać o najbardziej naturalnym czynniku. Wzrok starzeje się razem z nami. Po 40. roku życia coraz częściej pojawiają się trudności z widzeniem z bliska. W późniejszych latach rośnie również ryzyko chorób oczu, takich jak zaćma, jaskra czy zwyrodnienie plamki związane z wiekiem.
WHO wymienia wśród głównych przyczyn zaburzeń widzenia także zaćmę, retinopatię cukrzycową, jaskrę i AMD (zwyrodnienie plamki związane z wiekiem). To bardzo ważne, ponieważ gorsze widzenie nie zawsze oznacza wadę wzroku, którą wystarczy skorygować okularami. Czasami może być pierwszym sygnałem choroby.
Wada wzroku to nie to samo co choroba oczu
To rozróżnienie warto zapamiętać.
Krótkowzroczność, nadwzroczność czy astygmatyzm są wadami refrakcji. Oznaczają, że układ optyczny oka nie ogniskuje obrazu prawidłowo.
Jaskra, zaćma, AMD czy retinopatia cukrzycowa to choroby oczu. Ich konsekwencje mogą być znacznie poważniejsze.
I właśnie dlatego samo kupienie nowych okularów nie powinno zastępować badania okulistycznego.
Najgroźniejsza choroba oka może długo nie dawać objawów
Jednym z najlepszych przykładów jest jaskra. Może rozwijać się podstępnie i przez długi czas nie powodować wyraźnych dolegliwości. Pacjent może więc funkcjonować pozornie normalnie, podczas gdy dochodzi do uszkodzenia nerwu wzrokowego. Dlatego argument „dobrze widzę, więc nie muszę iść do okulisty” jest bardzo niebezpieczny.
Badanie wzroku może wykryć nie tylko wadę refrakcji, ale również zmiany wymagające dalszej diagnostyki.
Aż co dziesiąty Polak w ogóle nie bada wzroku
I tutaj raport pokazuje jeden z największych paradoksów. Z jednej strony zdecydowana większość badanych uważa, że widzi coraz gorzej. Z drugiej – 10,1 proc. respondentów deklaruje, że w ogóle nie kontroluje wzroku, a 22,3 proc. robi to rzadko. Największa grupa – 45,3 proc. – odwiedza okulistę raz na 2–3 lata.
Szczególnie niepokojące są dane dotyczące osób w wieku 30–49 lat. To właśnie osoby aktywne zawodowo, które spędzają często wiele godzin przed ekranem, najrzadziej deklarują coroczne badania – robi to zaledwie około 18–19 proc. respondentów w tych grupach.
Można więc powiedzieć, że dbamy o wzrok dopiero wtedy, kiedy zaczyna nam naprawdę przeszkadzać. A pomoc okulisty jest najbardziej efektywna, kiedy wyprzedzamy objawy.
Czy można samemu sprawdzić, czy wzrok się pogorszył?
Można zauważyć sygnały ostrzegawcze, ale nie można nimi zastąpić profesjonalnego badania. Warto zwrócić uwagę na:
• mrużenie oczu podczas patrzenia w dal,
• częste bóle głowy,
• zmęczenie oczu po pracy,
• odsuwanie telefonu lub książki,
• problemy z widzeniem po zmroku,
• rozmazywanie się obrazu,
• podwójne widzenie,
• częste pocieranie oczu u dziecka,
• trudności z odczytaniem napisów z daleka,
• większą wrażliwość na światło.
Jeżeli któryś z tych objawów pojawia się regularnie, warto skonsultować się ze specjalistą.
Co możemy zrobić dla oczu każdego dnia?
Nie istnieje magiczna dieta ani suplement, który „naprawi” wzrok. Są jednak proste nawyki, które mogą pomóc chronić oczy i ograniczać ich przeciążenie.
Rób przerwy od ekranu
Podczas długiej pracy przy komputerze warto regularnie odrywać wzrok od monitora i patrzeć w dal. Dobrym nawykiem jest również częste świadome mruganie.
Spędzaj czas na zewnątrz
Szczególnie ważne jest to u dzieci i młodzieży. Większa ilość czasu spędzanego na świeżym powietrzu jest wiązana z mniejszym ryzykiem rozwoju krótkowzroczności.
Nie trzymaj telefonu kilka centymetrów od twarzy
Im bliżej znajduje się ekran, tym większego wysiłku wymaga praca wzrokowa z bliska.
Chroń oczy przed UV
Okulary przeciwsłoneczne z odpowiednim filtrem UV to nie tylko kwestia komfortu i mody.
Zadbaj o oświetlenie
Czytanie w całkowitej ciemności nie „psuje” oczu, ale może zdecydowanie zwiększać ich zmęczenie.
Nie lekceważ suchego oka
Jeśli pieczenie, piasek pod powiekami czy okresowe zamazywanie obrazu pojawiają się często, warto poszukać przyczyny zamiast tylko stosować przypadkowe krople.
Kontroluj wzrok
To najważniejszy punkt. Zwłaszcza jeśli mamy wadę wzroku, jesteśmy po 40. roku życia, mamy cukrzycę, nadciśnienie, rodzinną historię chorób oczu albo zauważamy nowe objawy.
Okulary coraz mniej kojarzą się z „problemem”
Raport pokazuje również interesującą zmianę społeczną. Z jednej strony 48,2 proc. Polaków przyznaje, że przynajmniej raz w życiu odczuwało wstyd z powodu problemów ze wzrokiem. Z drugiej – 56,6 proc. uważa okulary za modny dodatek. Czyli okulary przeszły drogę od konieczności medycznej do elementu stylizacji.
Co ciekawe, według raportu to osoby w wieku 40–49 lat najczęściej traktują oprawki jako ważny element wyglądu. Okulary przestały być więc wyłącznie tym, co trzeba nosić, żeby widzieć. Dla wielu osób stały się częścią wizerunku.
Wzrok wpływa nawet na nasze relacje
To jeden z najbardziej zaskakujących wyników badania. 18,6 proc. respondentów przyznało, że problemy ze wzrokiem utrudniały im flirt lub nawiązywanie relacji intymnych. Nie chodzi wyłącznie o wygląd okularów. Problem może być bardzo praktyczny – osoba słabiej widząca może mieć trudność z dostrzeżeniem mimiki, spojrzenia czy szczegółów twarzy partnera.
Najczęściej takie trudności zgłaszali dwudziestolatkowie oraz osoby w wieku 50–59 lat. To pokazuje, że dobry wzrok jest czymś więcej niż zdolnością do odczytania liter z tablicy u okulisty. Wpływa na bezpieczeństwo, pracę, sport, relacje, pewność siebie i zwykłą codzienną samodzielność.
I jeszcze jedna liczba, która daje do myślenia
Według raportu 39,8 proc. Polaków wydaje ponad 500 zł rocznie na okulary lub soczewki, a 16,7 proc. ponad 1000 zł. Jednocześnie 26,5 proc. respondentów deklaruje, że nie ponosi żadnych wydatków związanych z korekcją wzroku. To ostatnie może brzmieć optymistycznie. Nie zawsze jednak takie jest. Brak wydatków może oznaczać również… brak korekcji albo unikanie badań. A oszczędzanie na wzroku jest jedną z tych oszczędności, które w dłuższej perspektywie mogą kosztować znacznie więcej.
Czy Polacy rzeczywiście widzą coraz gorzej?
Raport BLIKPOL pokazuje wyraźnie, że zdecydowana większość badanych ma poczucie pogorszenia jakości widzenia. Nie można jednak na jego podstawie powiedzieć, że cała populacja Polski obiektywnie traci ostrość wzroku w takim samym tempie. To badanie deklaracji, a nie populacyjny pomiar okulistyczny. Jego wartość polega jednak na czymś innym: pokazuje skalę problemu, który coraz mocniej wkracza w codzienne życie. Mamy więcej pracy z bliska. Więcej ekranów. Mniej czasu na zewnątrz. Żyjemy dłużej. Coraz częściej mamy kontakt z czynnikami sprzyjającymi suchości i zmęczeniu oczu. A jednocześnie nie zawsze znajdujemy czas na regularną kontrolę wzroku.
Dlatego pytanie nie powinno brzmieć wyłącznie: „Czy widzę gorzej niż pięć lat temu?”. Lepiej zapytać: „Kiedy ostatnio naprawdę zbadałem wzrok?„. Bo oczy mają jedną wyjątkową cechę – kiedy zaczynają poważnie chorować, nie zawsze od razu nas o tym informują.
10 sygnałów, których nie warto ignorować
Jeśli zauważasz u siebie którykolwiek z poniższych objawów, nie czekaj, aż samo przejdzie:
- coraz gorzej widzisz z daleka,
- odsuwasz książkę lub telefon,
- często mrużysz oczy,
- pojawiają się nawracające bóle głowy podczas pracy,
- oczy pieką lub szczypią,
- obraz okresowo się rozmazuje,
- gorzej widzisz po zmroku,
- światła samochodów powodują silne olśnienie,
- pojawia się podwójne widzenie lub nagła zmiana jakości widzenia,
- masz wrażenie, że jedno oko widzi wyraźnie gorzej niż drugie.
Nagłe pogorszenie widzenia, pojawienie się licznych nowych mętów, błysków światła, „zasłony” w polu widzenia czy nagłego ubytku widzenia wymaga pilnej konsultacji okulistycznej.
Wzrok nie jest na całe życie
Możemy mieć wrażenie, że skoro od lat korzystamy z tych samych okularów, to temat wzroku jest zamknięty. Nie jest. Wada może się zmieniać. Oko się starzeje. Mogą pojawić się choroby. Zmienia się także sposób, w jaki korzystamy z naszego wzroku. Dlatego najlepszą strategią nie jest czekanie, aż przestaniemy widzieć wyraźnie. Jest nią regularna kontrola i reagowanie na pierwsze sygnały ostrzegawcze. Bo być może największym problemem współczesnego człowieka nie jest wcale to, że ma coraz więcej ekranów. Tylko to, że patrzymy w nie godzinami, a o własne oczy przypominamy sobie dopiero wtedy, kiedy zaczynają odmawiać współpracy.
Źródła:
„Czy Polacy widzą coraz gorzej? Raport 2026 o kondycji wzroku”, przygotowany na podstawie badania CAWI przeprowadzonego na grupie 1055 respondentów w I i II kwartale 2026 r.
Materiały Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), National Eye Institute oraz przeglądy badań naukowych.