Cała prawda o halluksach

Cała prawda o halluksach

- Zdrowie
Fot. pixabay.com

Paluch koślawy, popularnie nazywany halluksem, to nie tylko problem estetyczny, ale przede wszystkim zdrowotny. Jest konsekwencją choroby zwyrodnieniowej stopy, powstałą w wyniku jej deformacji.

Halluksy to przede wszystkim problem kobiet, mężczyźni stanowią zaledwie około 5 proc. pacjentów. Za ich tworzenie odpowiedzialna jest przede wszystkim genetyka i skłonność do deformacji przodostopia, którą kobiety dziedziczą po matkach i babkach. Dlatego już kilkunastoletnie dziewczęta powinny dbać o zdrowie stóp. stosując odpowiednią profilaktykę.

“Pierwszy ból stopy pojawia się już przy małych deformacjach, w procesie pękania torebki stawowej palucha. Kiedy dojdzie do całkowitego pęknięcia i minie stan zapalny, ustąpi również ból, ale to nie oznacza zahamowania postępu choroby. Wręcz przeciwnie, od tego momentu będzie pogłębiać się deformacja stopy, a wraz z nią także deformacja stawu skokowego. Dlatego odczucie pierwszego bólu, obrzęk i zaczerwienie palucha są podstawowym wskazaniem do wizyty u specjalisty. Tymczasem pacjenci bagatelizują pierwszy ból i w efekcie zgłaszają się do lekarza dopiero w momencie, kiedy stopa jest już bardzo zdeformowana” – mówi dr Andrzej Komor, ortopeda z Carolina Medical Center, specjalizujący się w chirurgii stopy u młodzieży i dorosłych. Zajmuje się rekonstrukcją przodostopia (paluch koślawy, deformacje palców) i tyłostopia (stopa płaska).

Halluks jest konsekwencją deformacji stopy

Mimo że problem halluksów dotyka w Polsce co drugą osobę, wiedza na temat jego przyczyn, profilaktyki i leczenia jest znikoma. W przestrzeni publicznej istnieje za to wiele mitów, z którymi dr Andrzej Komor chętnie się rozprawia.

Mit nr 1: Chodzenie na obcasach jest przyczyną powstawania halluksów

Nieprawda. To, czy obcasy spotęgują stan deformacji stóp, zależy przede wszystkim od predyspozycji genetycznych. Niektóre kobiety całe życie noszą szpilki i nigdy nie miały, i nie będę miały halluksów. Prawdą jest natomiast to, że skłonność do deformacji mają osoby o tzw. stopie egipskiej, w której pierwszy palec (paluch) jest najdłuższy, a pozostałe palce proporcjonalnie maleją. Taki rodzaj stopy ma około 50-70% populacji w Europie. Podczas ruchu stopy egipskiej najbardziej obciążone jest śródstopie i paluch – dochodzi wówczas do zaburzenia biomechaniki chodu, co jest wewnętrznym czynnikiem predysponującym do występowania właśnie palucha koślawego.

Mit nr 2: Separatory i aparaty korekcyjne wyleczą halluksy

Niestety, problemu palucha koślawego nie można rozwiązać w tak prosty sposób. Halluks to uraz mechaniczny (kostny), który trzeba leczyć operacyjnie, poprzez odpowiednie ustawienie kości. Dostępne w sprzedaży tzw. separatory palca, kliny silikonowe czy aparaty korekcyjne, polecane przez producentów jako skuteczne metody korygujące halluksy, z medycznego punktu widzenia to wyłącznie produkty marketingowe, niemające właściwości leczniczych.

“Żaden z tych produktów nie jest w stanie skorygować dokonanej już deformacji kości. Siła zniekształcająca paluch jest bardzo duża, dlatego po zdjęciu takiego separatora czy aparatu palec z powrotem wróci na swoje miejsce, a może nawet jeszcze bardziej się krzywić (uciekać). W efekcie wspomniane gadżety zamiast korygować, jeszcze bardziej deformują palec” – przestrzegają eksperci.

Mit nr 3: Wkładki do butów wyleczą halluksy

Wkładki do butów również nie mają właściwości leczniczych, ale można je stosować pomocniczo w celu biernego podparcia stopy. Jednak będą spełniały swoją funkcję tylko wtedy, kiedy zostaną dopasowane pod konkretną parę obuwia. Dlatego szpilki, baleriny czy kozaki powinny mieć indywidualnie dobraną parę wkładek.

Ważne jest również to, że aby zachować prawidłowy łuk stopy i wesprzeć leczenie deformacji, nie warto kupować wkładek w sklepach. Lepiej zainwestować w indywidualne wkładki robione na zamówienie u technika obuwnika, który wykonana je na wymiar pod naszą stopę, na podstawie wcześniej wykonanego badania podologicznego. Wkładki kupowane w sklepach mają głównie działanie antybakteryjne i mogą jedynie poprawić komfort chodzenia.

Mit nr 4: Chodzenie na bosaka uchroni przed halluksami

To, czy chodzenie boso jest zdrowe dla stopy, zależy od tego, po czym chodzimy. Stąpanie po miękkiej powierzchni, takiej jak piasek, trawa, czy gruby dywan, zmusza stopę do pracy i będzie stanowiło naturalną formę jej ćwiczenia. Z kolei chodzenie po twardych płaszczyznach, jak drewniana podłoga, panele czy kamień, powoduje jeszcze mocniejsze rozbicie stopy, która coraz bardziej się spłaszcza. Jest to niekorzystne zwłaszcza dla osób mających predyspozycje do płaskostopia czy właśnie halluksów. Dlatego jeśli w domu nie ma wykładziny czy dywanów, najzdrowsze dla stopy jest chodzenie w kapciach.

Mit nr 5: Modzele nie mają nic wspólnego z halluksami

Modzeli, zgrubień i mocnego zrogowacenia skóry stopy nie wolno bagatelizować. Nie wystarczy uciekać się do zabiegów kosmetycznych, aby się ich pozbyć, gdyż regularnie nawracający problem świadczy wyłącznie o coraz bardziej postępującej deformacji stopy. Jeśli mamy tego typu dolegliwości, trzeba znaleźć konkretną przyczynę i z pomocą lekarza ortopedy skorygować deformację stopy. W przeciwnym razie możemy doprowadzić do zaawansowanego stadium choroby palucha koślawego.

Jak zadbać o zdrowie stopy

Przede wszystkim warto zainwestować w dobre buty, i nie dotyczy to tylko osób, które mają halluksy. Zdecydowanie lepiej jest mieć cztery pary dobrych butów niż dziesięć gorszych. Dobre obuwie to takie, które ma sztywny zapiętek oraz profilowaną, grubą podeszwę amortyzującą nierówności terenu. Najmniej korzystne dla stopy są klapki typu japonki. Bez obaw mogą je jednak nosić osoby, które przez większą część roku dbają o odpowiedni dobór obuwia. Pacjentom z predyspozycjami do halluksów japonki mogą jednak wyrządzić szkodę. Dobrym rozwiązaniem są klapki z profilowanym wnętrzem, w których wkładka stanowi niemal lustrzane odbicie prawidłowo uformowanej stopy.

Należy jednak pamiętać, że jeśli doszło już do deformacji stopy, to nawet najlepsza para butów nie cofnie tych zmian. Konieczna jest operacja.

Technika operacji dobrana do pacjenta

Nie ma jednej uniwersalnej metody leczenia chirurgicznego halluksów. Rodzaj techniki operacyjnej trzeba dobrać indywidualnie do danego pacjenta, biorąc pod uwagę stopień deformacji palucha i pozostałych elementów stopy.

W opinii dr. Andrzeja Komora z Carolina Medical Center, bardzo dobre rezultaty daje przezskórna operacja palucha. Jest to metoda małoinwazyjna, odpowiednia nawet dla osób ze schorzeniami neurologicznymi czy z cukrzycą. Polega na wykonywaniu jedynie punktowego cięcia na skórze, przez które wprowadzany jest frez do stopy, za pomocą którego chirurg ścina lub przecina fragmenty kości, ustawiając je prawidłowo do obciążenia ciała. Zabieg nie pozostawia praktycznie żadnej blizny na skórze, gdyż małe cięcie goi się bardzo szybko pod bandażem i opatrunkiem plastrowym, umożliwiając pożądany zrost kości.

Przezskórna operacja palucha wykonywana jest pod kontrolą aparatu rentgenowskiego, w znieczuleniu miejscowym. Chirurg wykonuje znieczulenie okołokostkowe (ok. 5 zastrzyków w stopę), dzięki czemu pacjenci mogą już chodzić po zejściu ze stołu operacyjnego. Rekonwalescencja po takim zabiegu może potrwać do sześciu tygodni. W tym czasie zalecane jest chodzenie w butach elastycznych z grubszą podeszwą. Pacjent powinien odpoczywać i codziennie przez 10-15 minut samodzielne wykonywać proste ćwiczenia stopy: chodzenie na piętach, na zewnętrznych krawędziach stóp, zwijanie ręczniczka stopami, czy podnoszenie woreczków z grochem palcami stóp.

“Już po dwóch-trzech miesiącach takich ćwiczeń mięśnie stopy wyraźnie wzmocnią się. Również ćwiczenia na piłce oraz masowanie stóp zwykłą piłeczką tenisową wpływa na uelastycznienie tkanek, poprawia krążenie i wzmacnia mięśnie krótkie stopy” – podkreśla dr Andrzej Komor.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj również

Co zamiast biopsji prostaty?

Standardową procedurą diagnostyczną w przypadku podejrzenia raka prostaty