Zakrzepica covidowa może rozwinąć się nawet u osób, które lekko przeszły COVID-19

Zakrzepica covidowa może rozwinąć się nawet u osób, które lekko przeszły COVID-19

„Zakrzepica ma wiele twarzy, a niedawno poznaliśmy zupełnie nowe jej oblicze. Jest ono związane z infekcją SARS-CoV-2 i chorobą COVID-19. To zakrzepica covidowa” – mówi dr n. med. Piotr Ligocki, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych 10. Wojskowego Szpitala Klinicznego w Bydgoszczy.

Zakrzepica, czyli zmiany zakrzepowo-zatorowe w naczyniach krwionośnych, rozwija się najczęściej u osób starszych z tzw. czynnikami ryzyka. Ale chorują również w pełni zdrowi młodzi ludzie. W Polsce każdego roku rozpoznaje się ją u kilkudziesięciu tysięcy pacjentów. Może pojawić się u kogoś, kto przez dłuższy czas nie porusza się, na przykład w czasie podróży samolotem czy jazdy samochodem, a także u pacjentów unieruchomionych w łóżku np. po operacji lub w trakcie rekonwalescencji. Nawet 60 proc. wszystkich przypadków żylnej choroby zakrzepowo-zatorowej dotyczy chorych hospitalizowanych.

Zakrzepica polega na tworzeniu się w naczyniach krwionośnych zakrzepów, które utrudniają lub całkiem uniemożliwiają przepływ krwi. To podstępna choroba – często nie daje żadnych objawów, rozwija się po cichu, a potem szybko zabija. Jest stanem zagrażającym życiu, może prowadzić do zatorowości płucnej, a także spowodować zawał serca i udar mózgu.

Sprawdź, czy nie masz zakrzepicy covidowej!

Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że SARS-CoV-2 jest wirusem oddziałującym również na układ sercowo-naczyniowy. Wnikając do organizmu człowieka, łączy się m.in. z receptorami o charakterze kardiologicznym, co może powodować również jego ingerencję w cały proces krzepnięcia w organizmie. Obciążeni zakrzepicą są zarówno pacjenci, którzy ciężko zachorowali na COVID-19 i z tego powodu trafili do szpitala, jak i osoby osoby, które w miarę łagodnie przechorowały COVID-19 w domu. 

„Na oddziale covidowym mieliśmy pacjentów, u których rozwinęła się zakrzepica, a którzy nie mieli żadnych czynników ryzyka tej choroby. Z kolei pacjenci, którzy mieli wcześniej zatorowość płucną albo epizody zatorowe – kardiologiczne lub neurologiczne, byli silnie narażeni na powtórzenie się tych schorzeń” – relacjonuje dr Piotr Ligocki.

Lekarze zalecają osobom, które lekko przechodziły COVID-19, aby zgłosiły się do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej i wykonały podstawowe badania oraz RTG płuc. Dlaczego? „Zdarzają się pacjenci, którzy mają spore zmiany w płucach, mimo że mieli lekki przebieg COVID-19” – mówi dr Ligocki. 

Badaniom powinny poddać się także osoby, u których objawy COVID utrzymują się przez dłuższy czas (tzw. zespół long-VOVID), albo zespół pocovidowy (zespół post-COVID). Chodzi o pacjentów, u których nawet kilka miesięcy po przechorowaniu COVID-19 występują objawy neurologiczne, np. zaburzenia pamięci czy bóle głowy, a także takich, którzy odczuwają wzmożoną męczliwość i mają kłopoty z oddychaniem, na które wcześniej się nie skarżyli, np. mają ból w klatce piersiowej podczas wchodzenia po schodach czy narastające duszności. 

„Osoby, które mają objawy typowe dla zespołu pocovidowego lub long-COVID muszą wiedzieć, że może u nich wystąpić ostry proces zakrzepowy – przestrzega dr Ligocki. – Uważam, że COVID-19 jest obecnie jednym z najbardziej niebezpiecznych czynników doprowadzającym we wszystkich grupach chorych do uczynnienia się procesów prozakrzepowych” – dodaje.

Na zakrzepicę skuteczne heparyny

Pracując na oddziale covidowym, dr Ligocki zauważył pewną prawidłowość: pacjenci nawet w ciężkim stanie, którzy byli leczeni przeciwzakrzepowo, mieli zdecydowanie mniej epizodów prozakrzepowych w porównaniu z osobami, które przechodziły COVID-19 w domu, a miały czynniki ryzyka sprzyjające powstawaniu zakrzepów, jednak leczenia przeciwzakrzepowego nie otrzymali. Dlatego, jak podkreśla ekspert, tak ważne jest stosowanie profilaktyki przeciwzakrzepowej u pacjentów chorujących na COVID-19. „Chorzy ci powinni dostawać heparynę nie tylko podczas hospitalizacji, ale nawet do miesiąca po jej zakończeniu. Zalecenie to dotyczy zwłaszcza tych osób, które miały czynniki prozakrzepowe” – mówi dr Ligocki.

Z jego obserwacji wynika również, że pacjenci z COVID-19 z czynnikami ryzyka chorób zakrzepowo-zatorowych, którzy byli leczeni poza szpitalem, a nie dostawali heparyny lub mimo zaleceń jej nie stosowali, dość często trafiali do szpitala z epizodami zatorowości płucnej, udaru mózgu lub zawału mięśnia sercowego.

„Obecnie nie mamy większego problemu z dostępem do heparyny, ale może się to zmienić, gdy znowu dużo ludzi będzie chorowało na COVID-19. W czasie wzrostu liczby zachorowań obserwowałem duże problemy z dostępnością heparyny. Wynikały one m.in. z tego, że w większości leki te są produkowane w Chinach. Heparyny nie trafiały na rynek europejski, bo nie było transportu” – tłumaczy dr Ligocki.

Na problem z dostępnością heparyn nałożył się również afrykański pomór świń w Chinach. Z powodu tej choroby Chińczycy wybijają całe stada zakażonych świń, a heparyny są produkowane z jelit wieprzowych.

Rozwiązaniem tego problemu są pentasacharydy, zwane antykoagulantami syntetycznymi, które powstają w laboratorium.

„W okresie przedcovidowym nie były one tak często podawane jak w czasach pandemii. Mieliśmy więc mało obserwacji dotyczących zastosowania tej grupy leków. Teraz zobaczyliśmy, że są one bardziej bezpieczne od heparyn biologicznych. Stosowane heparyny biologiczne powodowały u części pacjentów działania niepożądane, takie jak zespół małopłytkowości poheparynowej oraz uczulenia. Komplikowało nam to proces leczenia, bo musieliśmy pacjenta przestawić na heparyny syntetyczne – pentasacharydy, które nie była tak dostępne jak biologiczne. Poza tym dla pacjenta ambulatoryjnego heparyna syntetyczna nie jest refundowana” – mówi dr Ligocki.

Tymczasem, jak wynika z kilku opublikowanych badań naukowych, w niektórych sytuacjach pentasacharydy dają nawet lepsze rezultaty lecznicze w typowych schorzeniach zatorowych
w porównaniu z heparyną biologiczną.

„Wskazania do stosowania antykoagulantów syntetycznych są takie same jak przypadku heparyn biologicznych, ale te syntetyczne są zdecydowanie bardziej bezpieczne. Nie słyszałem ani nie widziałem uczulenia u pacjentów, którzy dostali pentsasacharydy” – potwierdza dr Ligocki.

Jak uniknąć zakrzepicy?

Eksperci są zgodni: przede wszystkim należy pić dużo wody, bo zapobiega to zagęszczeniu się krwi (zbyt gęsta krew jest czynnikiem prozakrzepowym). Osoby, które mają schorzenia sprzyjające powstawaniu zakrzepów, np. żylaki kończyn dolnych, lub mają tendencję do wytwarzania zakrzepów, powinny stosować leki przeciwzakrzepowe. „Mamy do dyspozycji całą grupę takich leków – od banalnej polopiryny poprzez heparyny, a na najnowszych doustnych antykoagulantach nowej generacji kończąc” – mówi dr Ligocki.

Chcąc uniknąć zakrzepicy, należy zrezygnować z palenia papierosów i nadmiernego picia alkoholu, bo to również wpływa negatywnie na obieg krwi w naszym organizmie. Trzeba też dbać o kondycję fizyczną, wystrzegać się długotrwałego przebywania w wymuszonej pozycji ciała, co również może prowadzić do procesów prozakrzepowych. Taka sytuacja może mieć miejsce zarówno w pracy, jak i podczas podróży samolotem czy samochodem.

„Zakrzepom sprzyja też otyłość. Dlatego osoby otyłe przed lotem powinny profilaktycznie wstrzyknąć sobie dawkę heparyny” – radzi dr Ligocki.

Zakrzepicy sprzyja także dieta bogata w tłuszcze, zwłaszcza nasycone. „Gdy w surowicy krwi podnosi się poziom cholesterolu i trójglicerydów, krew staje się bardziej gęsta. Powoduje to powstanie czynnika sprzyjającego powstawaniu blaszek miażdżycowych, które po oderwaniu się od naczynia krwionośnego są materiałem powodującym zakrzepicę, w tym incydenty kardiologiczne lub neurologiczne, takie jak zawał czy udar” – tłumaczy dr Ligocki.

Przeczytaj także:

Polka ambasadorką Światowego Dnia Zakrzepicy 2019

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

You may also like

Odmładzanie szyi w gabinecie medycyny estetycznej

Odmładzanie szyi jest dla lekarzy zajmujących się medycyną