W Polsce z powodu sepsy umiera co drugi pacjent! Dlaczego? (ROZMOWA)

W Polsce z powodu sepsy umiera co drugi pacjent! Dlaczego? (ROZMOWA)

O sepsie, która powoduje ogromną śmiertelność, wynoszącą w zależności od kraju od 15 do 50 procent, z okazji przypadającego 13 września Światowego Dnia Sepsy rozmawiamy z prof. Andrzejem Kűblerem, prezesem Stowarzyszenia na rzecz Badania i Leczenia Sepsy „Pokonaj Sepsę”.

Panie Profesorze, zacznijmy od definicji: czym jest sepsa i kto jest na nią najbardziej narażony?

Sepsa to niewydolność narządów organizmu zagrażająca życiu, której przyczyną jest zakażenie. Najbardziej narażeni są pacjenci najmłodsi i najstarsi, czyli noworodki, niemowlęta i ludzie w podeszłym wieku. Grupą ryzyka są też ludzie osłabieni. Leki obniżające odporność stosowane są coraz częściej w różnych schorzeniach – pamiętajmy, że pacjenci po takich terapiach mogą być wrażliwi na zakażenie.

Dlaczego obecnie na świecie problem sepsy znów jest bardzo istotny w debatach dotyczących ochrony zdrowia? Czy ma to związek z pandemią COVID?

COVID-19 to choroba wywołana infekcją wirusową, natomiast sepsę może wywołać każde zakażenie. Wynika z tego, że każdy ciężki przypadek COVID-19 skutkuje sepsą. Dlatego epidemia, która nam towarzyszy przez ostatnie lata, zwiększyła znacznie zachorowalność z powodu sepsy i ciągle nam zagraża. Kiedyś zakażenia wirusowe były marginalną częścią przypadków sepsy, dominowały zakażenia bakteryjne. Epidemia zmieniła tę relację.

Czy problem sepsy powinien być istotnym tematem w polskim systemie ochrony zdrowia?

Zdecydowanie tak. Wiele ludzi umiera z powodu sepsy. Powinniśmy temu zapobiec, poprzez leczenie pacjentów. Problemem jest również to, że w naszym kraju nie ma dokładnych danych dotyczących śmiertelności z powodu sepsy – jesteśmy w stanie je tylko szacować.

W naszym kraju przeprowadzono dwa badania określające wymiar sepsy. Pierwsze, to dobrowolny rejestr przypadków w oddziałach intensywnej terapii w latach 2003-2009, opierający się na analizie 5 tys. przypadków. Wykazał on, że śmiertelność z powodu sepsy wynosi średnio 49%. Natomiast wyniki drugiego badania, zrealizowanego w latach 2012-2013, pokazują, że liczba przypadków sepsy w naszym kraju wynosi co najmniej 50 tys. rocznie. Biorąc pod uwagę przedstawione dane, sepsa ma wyższy współczynnik zgonu, niż nowotwór układu oddechowego, czy zawał serca.

Przeczytaj także: Jak rozpoznać sepsę? Czy można jej uniknąć?

Liczba przypadków sepsy napawa strachem. Dlaczego wciąż nie mamy rejestru przypadków sepsy i dlaczego eksperci apelują o jego wprowadzenie?

Niełatwo policzyć przypadki sepsy. Wiarygodne rejestry prowadzone są tylko w krajach wysoko rozwiniętych i to na ich metodach opierają się inne państwa. Właśnie dlatego eksperci apelują, żeby w Polsce wprowadzić taki rejestr. Jeżeli nie wiemy, ile osób umiera z powodu sepsy, to nie czujemy powagi tego zagrożenia. Po prostu nie mówi się o tym i tylko my, lekarze, widzimy tę dramatyczną śmiertelność na poziomie prawie 50 procent.

W 2020 roku opublikowano bardzo ciekawe wyniki badania, które obejmowało 195 krajów i 100 mln pacjentów. Na jego podstawie określono, że na świecie występuje rocznie 50 mln przypadków sepsy i 11 mln zgonów w jej wyniku.

Jakich innych rozwiązań systemowych potrzebujemy, aby zmniejszyć liczbę występujących przypadków sepsy?

Oprócz wspomnianego rejestru, należy wprowadzić obowiązkowe kodowanie przypadków sepsy. Potrzebujemy również standaryzacji metod rozpoznania sepsy, w tym szczególnie pobierania krwi na posiew, które jest niezwykle ważne w diagnostyce. Oprócz tego ważne jest powołanie w szpitalach wielodyscyplinarnych zespołów, które zajmowałyby się diagnostyką i leczeniem sepsy. Powinniśmy się również skupić na edukacji, zarówno medyków, jak i całego społeczeństwa.

Przeczytaj także: Eksperci: Musimy wcześniej wykrywać sepsę

Co można zmienić w edukacji młodych lekarzy?

Należy wprowadzić wielodyscyplinarny przedmiot pod nazwą sepsa. Otrzymaliśmy wiadomości od Ministerstwa Zdrowia, że aktualny program edukacyjny obejmuje temat sepsy, bo jest częścią różnych dyscyplin – mikrobiologii, czy chorób zakaźnych. To nie jest rozwiązanie. Kiedyś była podobna sytuacja – mówiono, aby nie uczyć onkologii. Bo po co wprowadzać przedmioty o nowotworach, skoro mówi się o tym przy okazji innych specjalizacji? Ta sama sytuacja występuje teraz – sepsa musi być zagadnieniem interdyscyplinarnym, przedmiotem, gdzie wykłada lekarz chorób zakaźnych, anestezjolog, internista, chirurg, a także mikrobiolog. Młody człowiek powinien ukończyć studia z pełną świadomością tego zagadnienia.

Dużo się mówi o konieczności podnoszenia standardów badania krwi oraz zlecania posiewów w diagnostyce sepsy. Co można poprawić w tej kwestii?

To jest bardzo ważne zagadnienie, ponieważ standaryzacja i poprawa jakości procedury pobierania krwi na posiew do diagnostyki sepsy to jedne z kluczowych zagadnień. Niemal połowa przypadków sepsy nie ma dodatnich posiewów krwi również ze względu na występujące błędy w procesie diagnostyki. Posiew krwi jest zadaniem dla mikrobiologów, ale cały proces diagnostyki sepsy jest również problemem klinicznym. Od jakości pobierania krwi, przechowywania i transportu próbek zależeć będzie, jaki wynik będzie określony w laboratorium mikrobiologicznym. I dlatego ustalenie tutaj sztywnych reguł obowiązkowego postępowania i ich wdrożenie jest bardzo ważnym zagadnieniem.

Jakie rozwiązania dotyczące sepsy w innych krajach mogłyby zostać przeniesione do polskiego sektora ochrony zdrowia?

Myślę, że odpowiednim wzorem postępowania jest Anglia, kraj, gdzie bardzo dużo osiągnięto w kwestii sepsy. Na początku, działała tam niewielka grupa robocza ds. sepsy, która z biegiem czasu zaowocowała powstaniem ponadpartyjnej grupy parlamentarnej. Priorytetem jej działania było i jest po pierwsze wspieranie pacjentów, którzy przeżyli sepsę, ale także rodzin pacjentów, którzy w jej wyniku zmarły, a po drugie – ustawiczne szkolenia z zakresu sepsy dla personelu szpitala, który raz w roku powinien być szkolony z tego zagadnienia. W Wielkiej Brytanii regularnie prowadzone są działania mające na cele zwiększenie publicznej świadomości sepsy. Ideałem byłoby, gdyby te wszystkie rozwiązania zostały zaimplementowane w naszym kraju.

Czy wprowadzenie tych wszystkich działań wpłynęło na liczbę występujących przypadków sepsy?

Liczba przypadków nie maleje, przeciwnie – ona rośnie, bo jest coraz więcej osób starszych, czy też z osłabioną odpornością. Maleje natomiast liczba zmarłych, czyli zwiększa się skuteczność leczenia. Szybkie rozpoznanie i działanie terapeutyczne, zarówno w USA, jak i w zachodniej Europie, skutkuje mniejszą śmiertelnością – na poziomie 30 procent, podczas gdy u nas wskaźnik ten jak wspomniałem wynosi ok. 50 procent. Co istotne, leczymy na tym samym poziomie, problemem jest stan przyjmowanych pacjentów. W krajach wysoko rozwiniętych przyjmowani pacjenci ze wstrząsem septycznym stanowią 30 procent, podczas gdy u nas 80 procent. Z powyższego wynika, że dopiero pacjenci w najcięższej postaci sepsy trafiają do nas na oddziały intensywnej terapii i to jest niestety ogromna niewydolność systemu.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may also like

Rocznie każdy z nas wyrzuca do kosza 235 kg jedzenia. Co robić, żeby jej nie marnować?

Ekolodzy i etycy biją na alarm: każdego roku