3 lipca 2014
Maja Marklowska-Tomar
Maja Marklowska-Tomar

Zamiast dyrektora ukarano szpital

Narodowy Fundusz Zdrowia nałożył na warszawski Szpital Specjalistyczny im. Świętej Rodziny karę w wysokości prawie 70 tys. zł za odmowę wykonania zabiegu przerwania ciąży. Tymczasem główny winowajca, dyrektor tej placówki, nadal zajmuje swoje stanowisko, mimo że zarówno kontrola krajowego konsultanta

Narodowy Fundusz Zdrowia nałożył na warszawski Szpital Specjalistyczny im. Świętej Rodziny karę w wysokości prawie 70 tys. zł za odmowę wykonania zabiegu przerwania ciąży. Tymczasem główny winowajca, dyrektor tej placówki, nadal zajmuje swoje stanowisko, mimo że zarówno kontrola krajowego konsultanta ds. ginekologii i położnictwa, NFZ, jak i rzecznika praw pacjenta wykazały, że to on złamał prawo.

Prof. Bogdan Chazan, dyrektor ukaranego szpitala, nie tylko odmówił pacjentce skorzystania z przysługującego jej prawa do aborcji, ale nie poinformował jej nawet, gdzie może poddać się takiemu zabiegowi. Ponadto kontrola przeprowadzona przez prof. Stanisława Radowickiego, krajowego konsultanta w dziedzinie ginekologii i położnictwa, wykazała, że zasłaniając się klauzulą sumienia, nie zaproponował jej nawet badań prenatalnych, choć wcześniejsza diagnostyka (USG) wskazywała na ciężkie wady rozwojowe płodu.

Na zwołanej dzisiaj naprędce konferencji prasowej minister zdrowia Bartosz Arłukowicz z dumą poinformował dziennikarzy o nałożonej na szpital karze finansowej za niewywiązanie się z kontraktu zawartego z NFZ. Dodał, że wnioski pokontrolne resort zdrowia zamierza przekazać władzom m.st. Warszawy, który jest organem właścicielskim placówki oraz prokuraturze prowadzącej dochodzenie w sprawie złamania przepisów przed prof. Chazana. Nie rozumiem, na co jeszcze czeka pani prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz, skoro kontrola rzecznika praw pacjenta również potwierdziła, że dyrektor Bogdan Chazan złamał przepisy zawarte w ustawie o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Pogwałcił  prawo pacjentki do informacji oraz prawo do zgłoszenia sprzeciwu wobec orzeczenia lub opinii lekarskiej.

Sytuacja, w której zamiast winowajcy karze się szpital, przywodzi mi na myśl stare przysłowie:  „Kowal zawinił, Cygana powiesili”. Decyzja NFZ tylko pogorszy sytuację pacjentek, które korzystają z opieki stołecznej placówki. A dyrektor Chazan nadal będzie powoływał się na klauzulę sumienia, która nie pozwala mu przestrzegać obowiązujących w Polsce przepisów…