Skoro pomaga chorym, zalegalizujmy ją!

Skoro pomaga chorym, zalegalizujmy ją!

Do zamieszczenia tego wpisu skłoniło mnie spotkanie promujące książkę autorstwa dr Doroty Rogowskiej-Szadkowskiej “Medyczna marihuana. Historia hipokryzji”, zorganizowane 13 kwietnia 2016 roku w warszawskiej siedzibie redakcji “Krytyka Polityczna”.

Poza dr Rogowską-Szadkowską wzięli w nim udział również dr Jerzy Jarosz – anestezjolog i specjalista leczenia bólu, twórca pierwszego w Polsce,  i jedynego jak na razie, punktu konsultacyjnego informującego o leczniczym wykorzystaniu marihuany (działa przy Fundacji Hospicjum Onkologiczne św. Krzysztofa w Warszawie) oraz Dorota Gudaniec – mama chłopca z zespołem Downa i padaczką lekooporną, u którego leczenie marihuaną daje spektakularne efekty.

Cała apteka w jednym listku

Problemem wykorzystania marihuany w celach leczniczych zajmowałam się wielokrotnie, m.in. przy okazji relacjonowania kongresu okulistów, który odbył się w 2015 roku w Poznaniu. Podawałam liczne przykłady państw, w których osoby dotknięte różnymi schorzeniami (m.in. stwardnieniem rozsianym, bólami neuropatycznymi, chorobą nowotworową, jaskrą) mają dostęp do leków zawierających kanabinoidy – substancje aktywne obecne w konopiach.

„Marihuana to “cudowna roślina”, zawierająca 400 różnych składników, w tym około 100 kanabinoidów. Łagodzi dolegliwości w około 30 schorzeniach” – stwierdziła dr Rogowska-Szadkowska, autorka książki.

„Nie da się jej porównać z żadną inna rośliną. W jednym listku marihuany mieści się cała apteka” – wtórował jej dr Jerzy Jarosz.

Zalegalizować dla dobra chorych

Żaden z uczestników spotkania nie miał wątpliwości, że marihuana stosowana w celach leczniczych powinna zostać w Polsce jak najszybciej zalegalizowana. Nie można zwlekać z tą decyzją, bo czeka na nią cała rzesza chorych, którzy nie zawsze w sposób legalny zdobywają marihuanę, żeby złagodzić potworny ból nowotworowy, na który nic innego nie działa, pozbyć się spastyczności mięśni czy wyeliminować uciążliwe objawy zapalenia jelit. Ci, którzy chcą się leczyć legalnie, muszą się uzbroić w anielską cierpliwość, bo czeka ich wielotygodniowe oczekiwanie na sprowadzenie leku w ramach importu docelowego. Oczywiście pod warunkiem, że uzyskają na niego zgodę od Ministerstwa Zdrowia.

Nie bądźcie hipokrytami!

Dlaczego chorym rzuca się kłody pod nogi? Odpowiedź jest prosta: politycy to hipokryci! Z jednej strony obiecują legalizację leczenia marihuaną, ale jak przychodzi co do czego – grają na zwłokę, nabierają wody w usta i piętrzą dodatkowe trudności. Wielu z nich nie jest w stanie zrozumieć, że stosowanie marihuany w celach leczniczych nie ma nic wspólnego z chęcią zapalenia trawki i wyluzowania się.

Być może wynika to z ich własnych doświadczeń z młodości. Trudno się do nich przyznać, prawda?

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

You may also like

Bezpłatne badania i porady w 6 miastach Polski. Rusza akcja „Adamed dla Rodziny”

21 sierpnia w Pabianicach, tydzień później w Kołobrzegu,