Chcąc skrócić kolejki do lekarzy specjalistów, Ministerstwo Zdrowia chce wprowadzić obowiązek posiadania skierowania do dermatologa i okulisty. Zanim będziemy mogli skorzystać z ich pomocy, będziemy musieli odwiedzić lekarza podstawowej opieki zdrowotnej.
Ministrowi zdrowia Bartoszowi Arłukowiczowi bardzo zależy na czasie, bo premier Donald Tusk wkrótce rozliczy go ze wszystkich działań, które podjął na rzecz skrócenia kolejek do lekarzy specjalistów. Efekt tego pośpiechu jest taki, że nie zważając na krytykę organizacji pacjenckich i środowiska medycznego, za wszelką cenę próbuje przeforsować własne rozwiązania. Jest głuchy m.in. na protesty lekarzy rodzinnych, do których po wprowadzeniu zmian w przepisach – tzw. pakietu kolejkowego i tzw. pakietu onkologicznego – będzie trafiać jeszcze więcej pacjentów niż obecnie. A już teraz dla każdego podopiecznego mają oni zaledwie ok. 10 minut.
Do ilu minut skróci się każda wizyta, jeśli od 1 stycznia 2015 r. do drzwi ich gabinetów zapukają dodatkowo pacjenci po skierowanie do dermatologa lub okulisty – specjalistów, do których do tej pory można było się zapisać bez skierowania?
W ilu przypadkach konieczność odstania w kolejce do dwóch lekarzy opóźni postawienie właściwej diagnozy i rozpoczęcie leczenia u chorych wymagających szybkiej interwencji okulistycznej lub dermatologicznej?
Czy ministrowi zdrowia chodziło o to, żeby skrócić kolejkę do lekarzy specjalistów, wydłużając ją do lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej?
Newsletter
Chcesz być na bieżąco? Zapisz się!
