Zawał serca wywraca życie do góry nogami [WYWIAD]

Zawał serca wywraca życie do góry nogami [WYWIAD]

- Zdrowie

“Po zawale serca trzeba nauczyć się żyć na nowo” – mówi Agnieszka Wołczenko, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia „EcoSerce”, która przeszła zawał.  A my pytamy ją, jak bardzo zmienił on jej dotychczasowe życie i czego najbardziej potrzebują tacy ludzie jak ona – po zawale. 

Dwa lata temu doświadczyła pani zawału serca. Jak bardzo zmieniło się od tego czasu pani życie?

Drastycznie. Po takim incydencie świat wygląda po prostu inaczej. Ostatnie kilka miesięcy przed zawałem były dla mnie bardzo ciężkie – zawodowo, prywatnie, ale także zdrowotnie. Miałam bardzo intensywną pracę, która polegała głównie na wyjazdach, więc większość czasu byłam poza domem. Miałam równocześnie pod opieką moją ciężko chorą mamę i dziecko. Tempo życia i nadmiar stresu, a nawet niedożywienie, bo często zapominałam o jedzeniu, doprowadziły mnie do zawału. Nic go nie zwiastowało, nie było żadnych objawów czy sygnałów. Dzięki szybkiej reakcji mojej córki i przyjazdu pogotowia wciąż żyję.

W karetce moje serce zatrzymało się po raz pierwszy. Drugi raz na stole operacyjnym. Gdybym miała jechać gdzieś dalej, prawdopodobnie by się już nie udało. Czas jest tutaj kluczowy.

Po zawale moje życie bardzo się zmieniło. Musiałam ograniczyć aktywność zawodową – mój stan zdrowia nie pozwala na to, żeby wrócić do pracy. Szybko się męczę, dlatego staram się nie nadwyrężać, bo wiem, że następnym razem mogę nie mieć tyle szczęścia. Są dni, kiedy czuję, że mogę góry przenosić, ale są też takie, kiedy nic nie mogę zrobić. Obecnie przyjmuję leki, które poprawiają wydolność mojego serca i dzięki temu mam lepsze samopoczucie i więcej siły. Możliwości, jakie dają te leki, są dla mnie bardzo istotne, bo każda codzienna czynność sprawia mi trudność i bardzo szybko się męczę. Mam wrażenie, że odkąd mi je włączono, to odrobinę poprawił mi się komfort funkcjonowania. Ponadto korzystam z przenośnego urządzenia do tele ekg, a to daje mi z kolei większe poczucie bezpieczeństwa, bo mam świadomość, że w dowolnym momencie moje ekg zostanie natychmiast ocenione przez dyżurującego lekarza i w razie konieczności natychmiast zostaną podjęte odpowiednie kroki.

Jednocześnie zdałam sobie sprawę, że trzeba wziąć sprawy w swoje ręce, zacząć mówić o realnych problemach pacjentów kardiologicznych. Rozpoczęłam działania edukacyjne skierowane przede wszystkim do kobiet. Jestem zdecydowanie bardziej otwarta na ludzi, pomagam z przyjemnością za każdym razem, kiedy tylko mogę. Zawał właściwie sprawił, że urodziłam się niejako na nowo.

Co jest najważniejsze dla pacjenta podczas leczenia? Jakie znaczenie ma możliwość stosowania nowoczesnej terapii?

Ważna jest przejrzystość informacji. Pacjent powinien być świadomy swojej choroby, ryzyka jej nawrotu, różnych czynników wpływających na złe samopoczucie itd. Taka edukacja powinna odbywać się zrozumiałym dla niego językiem. Pacjent, zwłaszcza kardiologiczny, potrzebuje wsparcia i zrozumienia, szczególnie że stres w naszym przypadku jest po prostu zabójczy.

Bardzo ważna, jeśli nie kluczowa, jest możliwość stosowania nowoczesnego leczenia. Choroby ewoluują, masa zewnętrznych czynników wpływa na ryzyko zawału czy pogorszenie stanu zdrowia, dlatego też medycyna – zarówno technologie sprzętowe, jak i lekowe – musi nadążać za zmianami.

Obecnie w Polsce są dostępne dla pacjentów po zawale leki najnowszej generacji, które działają w sposób bardziej celowany. Przyjmując lek innowacyjny, nie obciążamy pozostałych narządów, doświadczamy mniej skutków ubocznych. Stare leki nie przynoszą już oczekiwanych efektów, a nowe działają rewelacyjnie i pozwalają normalnie funkcjonować po zawale. Dzięki nim możemy uniknąć kolejnych niebezpiecznych incydentów zdrowotnych oraz niewydolności serca.

Pacjenci mają prawo do korzystania z każdej nowej, skutecznej opcji terapeutycznej, każdej przełomowej innowacji. Niestety są pacjenci, którzy uważają, że skoro nie mają objawów, to nic im nie dolega, więc rezygnują z przyjmowania leków. Ale są i tacy, których nie stać na nowoczesne leki.

Obecnie postęp medycyny, w którym istotną rolę odgrywają innowacyjne leki, sprawia, że leczenie wielu chorób, w tym chorób serca, jest coraz skuteczniejsze. Czy pani również zauważa te zmiany?

Tak jak powiedziałam wcześniej – medycyna, w tym leki, muszą nadążać za zmianami cywilizacyjnymi. Spotykam pacjentów, którzy stosują najnowocześniejsze leki i widzą czasem spektakularną poprawę stanu zdrowia albo chociaż samopoczucia. To ostatnie jest również niezwykle ważne, ponieważ wpływa na stan psychiczny.

Poznałam jakiś czas temu młodego chłopaka z Warszawy – marzył o studiach wojskowych. Żeby się na nie dostać, musiał przejść szereg badań. Okazało się, że ma chore serce, czego wcześniej nie był świadomy. Choroba uniemożliwiła mu pójście na studia, zupełnie się załamał. Przyjmował różne leki, które nie przynosiły oczekiwanych efektów. Dopiero lek nowszej generacji pomógł mu wrócić do normalnego funkcjonowania, a przede wszystkim do samodzielności. Przywrócił temu młodemu mężczyźnie tak ważne poczucie pewności siebie.

Czego najbardziej brakuje pacjentom z chorobami serca w Polsce?

Na pewno edukacji, ale również wsparcia psychologicznego. Zgłaszają się do nas ludzie, którzy czasem błagają o pomoc, wsparcie, pokierowanie do psychologa czy psychiatry. Dużym problemem jest brak dostępu do lekarzy specjalistów w małych miejscowościach i długie kolejki. Równie istotna jest dla nas możliwość przyjmowania leków nowej generacji, które pozwalają być bardziej samodzielnymi – wyjść z domu, spotkać się ze znajomymi i być aktywnymi zawodowo.

Co roku w Polsce dochodzi do 90 tys. zawałów serca. Zdecydowana większość z nich dotyczy mężczyzn, jednak od pewnego czasu obserwuje się wzrost ich występowania wśród młodych kobiet, które obecnie stanowią ok. 20 proc. pacjentów z zawałem przed 55 rokiem życia.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj również

Niektórzy pacjenci widzą po operacji tak dobrze, jak nigdy dotąd [WYWIAD]

O nowej erze w chirurgii oka rozmawiamy z