Wandzin pomoże osobom HIV+ odnaleźć sens istnienia

Wandzin pomoże osobom HIV+ odnaleźć sens istnienia

- Aktualności
Fot. pixabay.com

31 lipca w EKO „Szkoła Życia” Stowarzyszenia Solidarni PLUS w Wandzinie rozpoczną się konsultacje ze specjalistami, warsztaty i wykłady o HIV/AIDS oraz zajęcia, które pomogą osobom HIV+ odnaleźć sens życia.

Stowarzyszenie Solidarni PLUS od lat prowadzi ośrodek, w którym pomaga osobom zakażonym. Jedną z form tej pomocy są 3-dniowe letnie spotkania dla podopiecznych oraz ich rodzin. W tegorocznym, ze względu na pandemię COVID-19, udział wezmą tylko osoby przebywające w ośrodku.

Odbędą się wykłady, warsztaty, zajęcia praktyczne, ale też rekreacyjne. To będzie rodzinny piknik – mówi Paweł Woźniakowski, dyrektor ośrodka prowadzonego przez Stowarzyszenie. – Chcemy podnieść jakość życia zakażonych, pokazując im, że z HIV można normalnie funkcjonować – dodaje.

Poznajcie historię Beaty

Jedną z osób pomagających w organizacji spotkania jest była podopieczna ośrodka w Wandzinie, a obecnie jego pracownica – Beata. Ma 51 lat, męża, syna, wnuka oraz… HIV. Jej pasją jest muzyka i pomaganie innym. Prywatnie wspiera schorowaną mamę. Zawodowo pracuje jako opiekun medyczny w EKO „Szkole Życia” prowadzonej przez Stowarzyszenie Solidarni PLUS. Najbliższy weekend spędzi ze swoimi seropozytywnymi podopiecznymi na 3-dniowym spotkaniu „Wzmocnienie przez aktywną edukację”. Między innymi dzięki takim spotkaniom Beata przekonała się, że również jako osoba HIV+ może pomóc sobie i innym.

Historia jej życia to materiał na niejeden film. Ponad 30 lat temu była wesołą nastolatką śpiewającą w kapeli metalowej, zakochaną, planującą przyszłość z człowiekiem po przejściach. Potem jej mąż znalazł się w szpitalu z ciężkim zapaleniem płuc. Lekarze podjęli decyzję o teście w kierunku HIV, ponieważ należał do osób używających narkotyków dożylnie. Wynik okazał się pozytywny. Beacie też wykonano test, jego wynik również był pozytywny. W tym samym czasie dowiedziała się, że jest w ciąży. Na szczęście jej syn urodził się zdrowy. Jednak życie z HIV na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego stulecia nie przypominało w niczym obecnego. Nie było jeszcze wtedy tak powszechnych dziś bezpiecznych terapii jednotabletkowych, więc taka diagnoza oznaczała łykanie codziennie garści tabletek, działania niepożądane, stres, strach. Sposobem radzenia sobie z życiem były… narkotyki.

Szukała pomocy w ośrodku Patoka (dziś Dębowiec), u Marka Kotańskiego, w ośrodku w Rembertowie, który na chwilę stał się dla niej bezpieczną przystanią. Śmiertelny wypadek samochodowy męża, brak akceptacji ojca, drugie małżeństwo, w którym sytuacja przerasta jej partnera, alkohol, awantury, poczucie, że zawiodła syna. Znów szukała pocieszenia w narkotykach.

Kolejny ośrodek, kolejna terapia. Beata rozstaje się z mężem, ale ciągle bierze, bo tylko wśród ludzi takich jak ona znajduje akceptację. Jest zmęczona, zrezygnowana, nie ma siły.

Przełom na klatce schodowej

2 kwietnia 2005 roku wszystko się zmieniło. Beata spędza noc na jakiejś klatce schodowej. Rano karetka wiezie ją do szpitala w Warszawie. Potem jedzie na detoks w Krakowie, a po nim dostaje propozycję terapii w Wandzinie. W ośrodku mnóstwo ludzi. Po przejściach, z trudnymi życiorysami. Beata widzi, że nie jest jedyną osobą z problemami i z HIV. Zajęcia z terapeutami, warsztaty ze specjalistami pomagają jej poczuć się akceptowaną. Pomaga też pastor z kościoła zielonoświątkowego, daje szansę na odnalezienie dawnej pasji: śpiewu. Muzyka oraz poczucie, że może być potrzebna i pomocna wypełniają jej wewnętrzną pustkę.

Beata pogodziła się z rodzicami. Jej mama jest niepełnosprawna, a rodzeństwo mieszka za granicą. Pomaga więc, ile może. Rodzice to doceniają: „tylko na ciebie możemy liczyć”. Ojciec też zaakceptował jej zakażenie. Więcej wie, rozumie, co się z nim wiąże. Zobaczył w Wandzinie, że z „tym” można żyć. Syn Beaty założył już własną rodzinę, ma dziecko, żonę, która dla Beaty jest jak córka. Beata jest od 10 lat szczęśliwą mężatką. Mąż również pracuje w Wandzinie, też był tu wcześniej pacjentem.

Nadrobiła zaległości. – Zdałam maturę, skończyłam liczne kursy, jestem opiekunem medycznym. Pracuję z ludźmi, którzy są tacy, jak ja kiedyś. Wiem, jakie są ich potrzeby – zarówno fizyczne, jak i emocjonalne. Wiem, jak im pomóc, jak pokazać, że jeszcze dużo przed nimi. Nie zyskałabym tak wiele, gdybym wcześniej tyle nie straciła – ocenia.

Najbliższy weekend Beata spędzi w pracy. Bo codzienna terapia w ośrodku to za mało. Podczas spotkań weekendowych łatwiej otworzyć się na innych. Zobaczyć siebie z innej perspektywy. Podczas warsztatów, poprzez drobne gesty można zrozumieć, że bycie wśród ludzi i z ludźmi nie boli. I że można – pomimo trudnego życia czy zakażenia – pomagać innym, poczuć się potrzebnym.

Tegoroczne 3-dniowe spotkanie przeznaczone jest dla około 300 osób z HIV/AIDS. Są to osoby niepełnosprawne, bezdomne. Podczas spotkania odbędą się m.in. wykłady na temat HIV/AIDS prowadzone przez dr Annę Kornicką-Zieniewicz, specjalistę chorób zakaźnych. Specjaliści psychoterapii uzależnień oraz edukatorzy HIV/AIDS Arkadiusz Delikta, Andrzej Maślak i Krystyna Bogdanowicz pokażą praktyczne techniki radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Nie zabraknie spotkań z psychologami, fizjoterapeutami, logopedą i pielęgniarką.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj również

Sprawdź, gdzie od jutra będzie zaostrzony reżim

Od soboty w 19 powiatach z największym wzrostem