Dokładnie cztery tygodnie temu, w niedzielę 21 sierpnia 2016 r. rano, zmarła moja chora na raka trzustki ciocia. Nie pomogła jej chemioterapia, a żadnej innej terapii nikt jej nie zaproponował. Z wielką uwagą śledziła różne informacje w gazetach na temat nowotworu, który ją dotknął. Miała nadzieję, że doczeka dnia, kiedy rak trzustki stanie się chorobą przewlekłą, z którą można żyć tak jak z nadciśnieniem czy cukrzycą. Miała dopiero 65 lat i mogła jeszcze cieszyć się życiem…
Ciociu, zachorowałaś zbyt wcześnie, by dowiedzieć się, że prawdopodobnie już za rok gotowa będzie sztuczna trzustka. Czekają na nią z utęsknieniem przede wszystkim chorzy na cukrzycę – to urządzenie będzie automatycznie podawało insulinę, w zależności od stężenia cukru we krwi pacjenta. Jak poinformował PAP prof. Piotr Ładyżyński z Instytutu Biocybernetyki i Inżynierii Biomedycznej PAN w Warszawie, przeszło już wstępne badania i czeka na dopuszczenie do obrotu przez amerykańską Agencję ds. Żywności i Leków (FDA).
Czy tę samą sztuczną trzustkę będzie można przeszczepiać również chorym na raka tego narządu? Byłby to absolutny przełom w leczeniu choroby, która co roku zabija na świecie tysiące ludzi. Lekarze są wobec niej bezradni. Jedynie 3% pacjentów żyje z nią dłużej niż pięć lat. 20 proc., wśród których znalazła się moja ciocia, nie udaje się przeżyć nawet roku… Bo jedyną szansą wyleczenia jest zabieg chirurgiczny, jednak jest on skuteczny tylko u pacjentów, u których rak trzustki zostanie rozpoznany we wczesnym stadium. A takich pacjentów jest niewielu 🙁
Newsletter
Chcesz być na bieżąco? Zapisz się!
