Co roku na świecie rodzi się około 15 mln wcześniaków. Zapewniając im kompleksową opiekę, zwiększa się ich szanse na wyrośnięcie na wielkich ludzi, takich jak Albert Einstein, Napoleon Bonaparte czy Mark Twain. Czy polskim neonatologom, którzy opracowują rekomendacje postępowania z dziećmi przedwcześnie urodzonymi, uda się przekonać do tego urzędników resortu zdrowia?
Specjaliści od leczenia noworodków są w stanie uratować nawet dzieci, które rodzą się poniżej 28. tygodnia ciąży, z wagą nieprzekraczającą 1 kg. Takich dzieci rocznie przychodzi na świat w naszym kraju około 2 tys., a średni czas, jaki spędzają one w szpitalu, wynosi 114 dni. Ale nawet po wypisaniu ich ze szpitala, nadal potrzebują specjalistycznej opieki medycznej. Co najmniej do 3. roku życia.
I tu zaczyna się problem, bo jak twierdzi prof. Ewa Helwich, krajowy konsultant ds. neonatologii, po powrocie do domu wcześniaki trafiają pod opiekę lekarza podstawowej opieki zdrowotnej. Tymczasem żeby ich rozwój był optymalny i żeby można było wykorzystać ich szanse w 100 proc., powinny być objęte opieką pediatry. Poza tym, zgodnie z projektem opieki nad wcześniakiem stworzonym przez środowisko neonatologów już rok temu, trzeba stworzyć takie warunki, aby dziecko przedwcześnie urodzone, którego rozwój przebiega inaczej niż dziecka urodzonego o czasie, mogło być 3-5 razy w roku konsultowane przez różnych specjalistów (m.in. neurologa, kardiologa, okulistę, ortopedę) tego samego dnia w tym samym miejscu – w ośrodku zapewniającym kompleksową diagnostykę i terapię. Obecnie po wypisaniu dziecka do domu rodzice otrzymują wiele zaleceń dotyczące m.in. wizyt kontrolnych, których na ogół nie są w stanie zrealizować, bo do każdego specjalisty są kolejki. – Ten czas oczekiwania na wizytę jest bardzo często czasem, którego nie da się nadrobić – przestrzegają neonatolodzy.
Nie ma potrzeby tworzyć nowych ośrodków zapewniających kompleksową opiekę wcześniakom, bo takowe już są. Potrzebne są natomiast pieniądze na sfinansowanie dodatkowych procedur, które miałyby one wykonywać. Ministerstwo Zdrowia zachęca neonatologów, żeby starali się o sfinansowanie ich w ramach specjalnego programu profilaktycznego, który mieliby sami stworzyć.
Tylko czy lekarze są od tego, żeby zajmować się opracowywaniem programów profilaktycznych? Po co nam wobec tego Ministerstwo Zdrowia zatrudniające całe rzesze urzędników?
Newsletter
Chcesz być na bieżąco? Zapisz się!
