Jadwiga Szotek: Dostałam drugie życie

Jadwiga Szotek: Dostałam drugie życie

- Aktualności, Zdrowie
Fot. Tomasz Narodowski/NIO Gliwice

Dwa lata czekała na diagnozę, a kiedy okazało się, że jest chora na agresywną postać chłoniaka, choroba zaatakowała już kości. Dzięki immunoterapii CAR-T cells wraca do zdrowia i znów cieszy się życiem. Drugim życiem.

62-letnia Jadwiga Szotek z Połomi k. Tarnowskich Gór (województwo śląskie) jest pierwszą polską pacjentką, u której lekarze zastosowali najnowocześniejszą formę immunoterapii komórkowej CAR-T cells (od ang. chimeric antigen receptor T cells).

CAR-T cells, czyli modyfikacja genetyczna własnych komórek pacjenta

Polega ona na pobraniu od chorego jego własnych komórek odpornościowych (limfocytów T), a następnie poddaniu ich modyfikacji genetycznej i namnażaniu. Odbywa się to w specjalistycznym laboratorium, które takie „przeprogramowane” komórki po 2-3 tygodniach odsyła z powrotem do szpitala, w którym pacjent jest leczony i gdzie są mu z powrotem przetaczane.

Wraz z krwiobiegiem zmodyfikowane limfocyty T rozprzestrzeniają się po całym organizmie chorego.

Natrafiając na komórki nowotworowe, „przeprogramowane” limfocyty T niszczą je, a zarazem, ponieważ jest to dla nich bodziec stymulujący, jeszcze bardziej się namnażają. W ciągu pierwszych kilku dni po zastosowaniu ich liczba rośnie kilkukrotnie.

[prof. Sebastian Giebel, kierownik Kliniki Transplantacji Szpiku i Onkohematologii Narodowego Instytutu Onkologii w Gliwicach]

CAR-T cells, czyli szansa na powrót do zdrowia

27 stycznia br. w Klinice Transplantacji Szpiku i Onkohematologii Narodowego Instytutu Onkologii w Gliwicach 62-letnia pani Jadwiga została poddana terapii CAR-T cells. Wcześniejsze, standardowe leczenie nie przyniosło u niej poprawy. Nie zareagowała na ani jedną z trzech linii chemioterapii.

Kobieta miała pecha – jej choroba była wyjątkowo oporna na leczenie. Ale w tym nieszczęściu poszczęściło się jej – dwa miesiące przed podaniem zmodyfikowanych genetycznie limfocytów T w Klinice Transplantacji Szpiku i Onkohematologii Narodowego Instytutu Onkologii sukcesem zakończył się proces certyfikacji, upoważniający lekarzy do stosowania najnowocześniejszej terapii. W grudniu pacjentka została do niej zakwalifikowana.

Po dwóch tygodniach od zastosowania terapii CAR-T cells kobieta opuściła szpital. Czekają ją teraz wizyty i badania kontrolne, m.in. pozytonowa tomografia emisyjna (PET), która sprawdzi, czy w organizmie kobiety nie zostały jeszcze jakieś komórki nowotworowe.

Jadwiga Szotek, fot. NIO Gliwice

Od dwóch lat nie czułam się tak dobrze. Lepiej chodzę, jestem spokojniejsza. Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do podarowania mi drugiego życia. Dla mnie ta terapia to nagroda. Jestem emerytką, mam dzieci i wnuki. Będę teraz cieszyć się życiem, bo ostatnie dwa lata miałam z niego. Życie jest piękne.

[Jadwiga Szotek, 62-letnia pacjentka, u której zastosowano terapię CAR-T cells]

Terapia CAR-T cells nie jest refundowana w Polsce. Jej koszty są astronomiczne – wynoszą obecnie około 1,2-1,4 mln zł. Za leczenie pani Jadwigi zapłacił producent leku, w oparciu o który dla każdego chorego przygotowywana jest ta terapia. Firma zadeklarowała, że przekaże jeszcze co najmniej jedną darowiznę.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj również

10 sytuacji, które wymagają umycia rąk

Mycie rąk to najprostsza i jedna z najskuteczniejszych