Nie wiń rodziców za stan swoich zębów

Nie wiń rodziców za stan swoich zębów

- Styl życia, Zdrowie
Fot. Pixabay.com

Znów lądujesz na fotelu dentystycznym z bolącym zębem i myślisz, że kiepski stan uzębienia odziedziczyłeś po rodzicach? “Pora spojrzeć prawdzie w oczy. To nie kod genetyczny, ale nasze nawyki wpływają na stan uzębienia” – mówią dentyści.

Nie ma czegoś takiego jak gen „złych zębów”. Jeśli prześledzimy przyczyny rozwoju chorób najczęściej atakujących nasze zęby, to okaże się, że geny to margines. Po pierwsze, teorię o czynnikach genetycznych podtrzymują historie rodzin, gdzie np. na próchnicę cierpi więcej niż jeden domownik. Pamiętajmy jednak, że przyczyną próchnicy są przede wszystkim bakterie, które kolonizują jamę ustną i doprowadzają do procesów chorobotwórczych. Co więcej, próchnica to choroba zakaźna, a więc możemy się nią zarazić całując członków rodziny, dzieląc z nimi posiłki czy nawet oblizując smoczek dziecku. Bakterie dosłownie przechodzą z ust do ust i wystarczy, by jeden członek rodziny miał próchnicę, aby zarazili się nią pozostali domownicy. W rodzinie funkcjonują również podobne modele dbania o zęby oraz podobne czynniki środowiskowe. Jeśli pacjent często trafia na fotel dentystyczny, ma regularne problemy z zębami, to winne są najczęściej niewłaściwa higiena jamy ustnej oraz niezdrowy tryb życia – komentuje dr Aleks Charniuk, stomatolog z kliniki Stankowscy&Białach Stomatologia w Poznaniu.

Według American Dental Association nie istnieje test, który pomógłby ocenić skłonność do chorób przyzębia czy próchnicy. Rozwój tych schorzeń jest złożony i zależy od wielu czynników, m.in. higieny jamy ustnej, czynników środowiskowych, nawyków żywieniowych, unikalnej mikroflory jamy ustnej, statusu społeczno-ekonomicznego, a także czynników genetycznych. Badanie w gabinecie dentystycznym pozostaje jak dotąd najlepszą metodą diagnozy próchnicy czy chorób przyzębia.

Wykazał to raport przygotowany przez Instytut J. Craiga Ventera na podstawie wyników badań mikrobiomu jamy ustnej u 485 australijskich par bliźniąt w wieku 5-11 lat, wychowujących się w tym samym środowisku. Badanie próbek pobranych z ich gardeł wykazało, że niektóre bakterie występujące w jamie ustnej rzeczywiście są dziedziczne, jednak nie one powodują próchnicę zębów. U bliźniąt, które spożywały więcej cukru w żywności i napojach, wykryto większą ilość próchnicotwórczych mikrobów, a mniejszą ilość bakterii korzystnych dla zdrowia.

Związek genów z chorobami dziąseł i zębów

Wiele osób twierdzi, ze paradontoza, przewlekła infekcja bakteryjna, która prowadzi do choroby dziąseł i zaniku kości, jest dziedziczna. Czy mają rację?

Najczęstszą przyczyną paradontozy są bakterie, które osadzają się na zębach i tworzą płytkę nazębną. Gdy poprzez właściwe szczotkowanie nie usuniemy płytki, zamieni się ona w zwapniały osad zwany kamieniem nazębnym. Nieusunięty kamień stopniowo niszczy dziąsła i sprzyja utracie zębów. Usunąć go można jedynie u dentysty podczas zabiegu profesjonalnej higienizacji. Istnieje również bardziej zagadkowa postać paradontozy, której źródła upatrujemy w genach. Jest to agresywna postać zapalenia przyzębia,  może się pojawić u osób z nienaganną higieną jamy ustnej oraz u osób młodych. Schorzenie to najczęściej przebiega gwałtownie i szybko, nie dając charakterystycznych objawów, ale dotyczy zaledwie 5 proc. przypadków paradontozy – mówi dr Aleks Charniuk.

Według badań istnieją mocne dowody potwierdzające wpływ genu VDR kodującego receptor witaminy D na kondycję zębów. Niektóre osoby mogą więc być bardziej podatne na próchnicę lub parodontopatię (witamina D kontroluje wchłanianie wapnia i fosforanów, które są niezbędne do prawidłowego rozwoju zębów i kości). Naukowcy mówią również o znaczeniu dla stanu jamy ustnej receptora FccRIIA, interleukiny 10 (IL-10) oraz w mniejszym stopniu polimorfizmów genów IL1-alfa i IL1-beta.

Nikt jednak nie potwierdził, że dzieci osób mających paradontozę również na nią zachorują, mówi się natomiast, że mają większe ryzyko powstania u problemów z dziąsłami. Dlatego prowadzone są badania, które na podstawie krwi lub śliny pacjenta określają jego genotyp, predyspozycje do choroby, a co za tym idzie, pozwalają na wczesną interwencję – zanim jeszcze choroba się pojawi.

Na co jeszcze mają wpływ nasze geny?

Geny mają wpływ na niektóre cechy zębów, takie jak ich kształt i wielkość czy wielkość szczęki. Od uwarunkowań genetycznych zależy również naturalny odcień zębów – to czy są bardziej żółte, szare lub białe. Przykładem dziedziczenia jest też hipohydrotyczna dysplazja ektodermalna, rzadka choroba genetyczna odpowiedzialna za nieprawidłowy rozwój m.in. zębów. Towarzyszyć jej może hipodoncja (wrodzony brak kilku zębów) lub anodoncja (wrodzony brak wszystkich zębów i ich zawiązków). Osoby dotknięte tą chorobą mogą mieć kilka ostro zakończonych, stożkowatych zębów, które wyglądem przypominają kły wampira.

Naukowcy z Uniwersytetu Pittsburgh School of Dental Medicine twierdzą, że istnieje związek między genami TAS2R38 i TAS1R2 a naszymi nawykami żywieniowymi i preferowaniem określonej grupy produktów, np. słodyczy. Osoba z większą ekspresją tych genów może mieć większą skłonność do jedzenia słodkich produktów, a co za tym idzie, może być bardziej narażona na rozwój próchnicy.

Geny mają również wpływ na stan szkliwa. Co prawda, jego kondycja zależy od naszych nawyków, np. spożywania produktów o kwasowym pH, które uszkadzają tę tkankę, ale pierwotnie to geny odpowiadają za strukturę szkliwa. Dlatego niektórzy mają szkliwo bardziej podatne na ubytki niż inni, np. porowate, mniej gładkie. Im mniej zmineralizowane szkliwo, tym większa skłonność do ubytków czy przebarwień.

Przykładem schorzenia uwarunkowanego genetycznie jest również dentinogenesis imperfecta. Jest to zaburzenie rozwoju zębów, które objawia się niepełnym wytworzeniem zębiny. Zęby mają żółty, szary lub brązowy odcień, szkliwo jest bardzo kruche i słabo zmineralizowane. Kolejny przykład to amelogenesis imperfecta, czyli wrodzony niedorozwój szkliwa, które może dotyczyć uzębienia mlecznego i stałego. Zęby są małe, przebarwione, posiadają nieprawidłową strukturę, bardzo miękkie szkliwo, są bardziej narażone na uszkodzenia i wcześnie wypadają. Pacjenci z tymi zaburzeniami genetycznymi mają większą skłonność do próchnicy, natomiast – jak podkreśla ekspert – są to choroby bardzo rzadkie.

O stan naszego uzębienia dba również ślina. Redukuje ona wpływ bakterii próchnicotwórczych oraz delikatnie remineralizuje szkliwo zębów. Ślina odgrywa również ważną rolę w procesie metabolizowania składników pozyskanych z diety, m.in. wapnia czy potasu, które również są istotne w walce z próchnicą, a według naukowców to, jak je przyswajamy może być zależne od kodu DNA. Geny mają również wpływ na odpowiedź immunologiczną, która jest reakcją na patogeny w naszym organizmie, dlatego układ odpornościowy odgrywa decydującą rolę w genezie paradontozy. Podłoże genetyczne to także jeden z wielu czynników ryzyka nowotworów jamy ustnej czy dysfunkcji stawu skroniowo-żuchwowego.

Nie hoduj w sobie genu lenistwa

Nawet jeśli choroby zębów i dziąseł w mniejszym stopniu zależą od spuścizny przodków, to już utarte nawyki i podejście do higieny jamy ustnej – jak najbardziej. Jeśli dziecko wyrasta w domu, gdzie nie szczotkuje się regularnie zębów, nie ma nawyku nitkowania, nie chodzi do dentysty, to i ono będzie się tak zachowywało w wieku dorosłym. Jakie są najczęstsze błędy, które popełniamy?

Niewłaściwa higiena jamy ustnej, np. mycie zębów zbyt rzadko, brak regularnych przeglądów u dentysty, lekceważenie pierwszych objawów, złe nawyki, np. palenie papierosów, wysoka podaż cukrów, nieodpowiednia dieta, stosowane często nieroztropnie leki, które także nie są obojętne dla zdrowia jamy ustnej. Wystarczy dokładne szczotkowanie i nitkowanie, usuwanie kamienia nazębnego, jadłospis bogaty w witaminy, ograniczanie spożycia cukru czy produktów o kwasowym pH – podsumowuje dr Charniuk.

I dodaje: – Czasem niestety łatwiej i wygodniej szukać winy gdzieś obok, aniżeli w nas samych. O zęby należy dbać, nie ma co liczyć na dobre lub złe geny. W większości przypadków to nasze codzienne nawyki czy przyzwyczajenia stanowią sedno problemu.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj również

Urządzenia cyfrowe niszczą wzrok

Każdego dnia nasze oczy wykonują ciężką pracę, szczególnie